Czerwony książę Monako
Tadej Pogacar już w pierwszym dniu Vuelta a Espana zdobył koszulkę lidera. Czy wielki faworyt przejedzie w niej cały trzytygodniowy wyścig?
Mistrz świata podwójnie czerwony na podium – właściciel koszulki lidera z trykotem piłkarskiego AS Monaco, który otrzymał od księcia Alberta II. Fot. La Vuelta
KOLARSTWO
W sobotę Słoweniec wygrał rozpoczynającą imprezę, liczącą niespełna 10 km jazdę indywidualną na czas, którą rozegrano w Monako. Zwyciężył u... siebie, bo jest mieszkańcem tego księstwa, a – co podkreślał – pomogła mu w tym znajomość pełnej zakrętów, poprowadzonej także ulicami, po których w Grand Prix ścigają się kierowcy Formuły 1. – Codziennie chodzę tam pieszo, a także jeżdżę rowerem. I choć w wyścigu jest oczywiście zupełnie inaczej, to był to mój atut – podkreślał Tadej Pogacar (UAE Team Emirates-XRG). – Nie spodziewałem się tego. To dziwne uczucie wygrać „czasówkę” na pierwszym etapie i to z tak niewielką różnicą. Myślę, że te dziewięć setnych sekundy zyskałem w najbardziej technicznej części odcinka – dodał mistrz świata, który minimalnie wyprzedził Brytyjczyka Ethana Haytera (Soudal Quick-Step).
Trzecie miejsce zajął rodak tego ostatniego, Joshua Tarling (Netcompany INEOS), którego młodszy brat osiem dni wcześniej zginął w wypadku na Volta a Portugal. – Widziałem, że Josh jechał świetnie i naprawdę miałem nadzieję, że wygra. Oczywiście dawałem z siebie wszystko, ale to był dziwny moment, bo jednocześnie mu kibicowałem – zdradził Pogacar. – Cieszę się, że mogłem zająć myśli czymś innym. Jestem wdzięczny zespołowi, że pozwolił mi tu przyjechać i podjąć walkę – zaznaczył Joshua Tarling. – Osiągnięcie takiego wyniku po tym wszystkim, co ostatnio przeszedł, jest czymś fantastycznym i świadczy o jego klasie – zarówno jako człowieka, jak i sportowca. Jestem z niego niezwykle dumny – przyznał dyrektor brytyjskiej grupy, Geraint Thomas.
Słoweńcowi bardzo spodobała się czerwona koszulka lidera – jedna z niewielu, jakiej jeszcze nie miał w bogatej kolekcji. Jednocześnie podkreślał, że w niedzielę na pagórkowatym etapie, z Monako do francuskiego Manosque, czeka go walka o jej utrzymanie. – Różnice są niewielkie, a kolarze, którzy są blisko mnie, mogą pójść w ucieczkę lub finiszować po premie – przewidywał mistrz świata i tak też się stało. W trzyosobowy odjazd dnia zabrał się wicelider Ethan Hayter, który bardzo przeżył minimalną sobotnią przegraną. Niezwykle zdeterminowany Brytyjczyk zrobił wszystko, żeby wygrać znajdującą się w drugiej części etapu lotną premię, zgarnąć czasową bonifikatę i zostać wirtualnym liderem. Za ten ogromny wysiłek zapłacił jednak na prowadzącej pod górę końcówce, bo nie zdołał się utrzymać w czołowej grupie. Z niej najszybciej finiszował Matthew Brennan (Visma-Lease a Bike), który lubi takie ciężkie finały. Młody Brytyjczyk wyprzedził mało znanego Hiszpana Pau Miquela (Bahrain-Victorious), a jako trzeci linię mety minął aktywny w końcówce Pogacar, który utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej.
1. etap, Monako - Monako (jazda ind. na czas, 9,4 km):
1. Tadej Pogacar (Słowenia, UAE Team Emirates-XRG)2. Ethan Hayter (Soudal Quick-Step) - obaj 10.57
3. Joshua Tarling (obaj Wielka Brytania, Netcompany INEOS) strata 4 s
2. etap, Monako - Manosque (202,1 km):
1. Matthew Brennan (Wielka Brytania, Visma-Lease a Bike)2. Pau Miquel (Hiszpania, Bahrain-Victorious)
3. Pogacar - wszyscy 4:47.47
Klasyfikacja generalna:
1. Pogacar 4:58.402. Wout van Aert (Belgia, Visma-Lease a Bike) 9
3. Brennan 10
(gak)
