Czerwo pracuje jak wściekły!
Dwa, trzy, trzy, cztery – tyle goli inkasowali piłkarze z Okrzei w kolejnych meczach ligowych. - Powinniśmy zrobić więcej w obronie, ale i nie tracić swojej tożsamości – mówi Daniel Myśliwiec.
Jakub Czerwiński (z lewej) musiał „wejść w buty” młodszego kolegi. - Trudno mieć do niego zarzuty o małe zaangażowanie - podkreśla trener Piasta. Fot. Sebastian Sienkiewicz/Press Focus
PIAST GLIWICE
Za wrażenia artystyczne punktów w futbolu nie dają – tę zasadę znają wszyscy. Przedmeczowe słowa trenera Legii, Marka Papszuna („Piast gra szalone mecze”) z jednej strony mogą cieszyć gliwickich fanów, bo emocji w spotkaniach ich ulubieńców jest mnóstwo. Satysfakcji punktowej z tych widowisk jednak brak. - Mnie zależy na tym, żeby Piast zachował swoją tożsamość i ta tożsamość prowadziła do zwycięstw – trener Daniel Myśliwiec, mimo trzech porażek w czterech meczach, z obranej drogi budowy drużyny i jej sposobu gry schodzić nie zamierza.
Standardy niedochowane
A jak rozumie ową „tożsamość”? - Zakłada ona oczywiście nie przetrwanie, ale grę na miarę naszych możliwości; proaktywną, taką, w której jesteśmy inicjatywni w pressingu. Nie boimy się też posiadać piłki, co nie znaczy, że chcemy ją posiadać dla samego posiadania – wyjaśnia. - Nawet w wysoko przegranym meczu w Poznaniu byliśmy drużyną aktywną, gotową – mimo korzystnego dla nas wyniku 0:0 – zagrać va banque. I niestety wtedy na tym ucierpieliśmy. A ostatni mecz [3:4 z Wieczystą? Nie mam zarzutów co do inicjatywy moich zawodników. Natomiast nie dochowaliśmy podstawowych standardów w obronie własnej bramki. I to jest coś, nad czym my się musimy skupić, bo traciliśmy bramki w sposób bardzo, bardzo łatwy – dodaje szkoleniowiec.
Prawy do lewego
Dwa tygodnie temu Gliwiczanie stracili jeden z filarów swej defensywy, czyli Igora Drapińskiego, sprzedanego do Turcji. Już bez niego zainkasowali trzy gole od Lecha i cztery od wspomnianej Wieczystej. - Gdybym chciał szukać wymówki w kwestii naszych wyników, odejście „Drapy” byłoby wymówką świetną – uśmiecha się Myśliwiec. - Bo oczywiście zgranie piłkarzy jest ważne, dzięki niemu lepiej rozumieją choćby „body language” partnerów. Igor był ważnym ogniwem defensywy, ale być może kluczowe jest to, że straciliśmy lewonożnego zawodnika z bardzo dobrym wprowadzeniem piłki. Teraz gra tam piłkarz prawonożny. I to jest pewne uniedogodnienie, bo pressing jest zakładany przez przeciwnika na ogół od środka. Mając tam gracza lewonożnego, nawet pod presją można zagrać dokładniejszą piłkę. A my w ostatnim meczu cierpieliśmy nie dlatego, że słabo broniliśmy, tylko dlatego, że słabiej atakowaliśmy, począwszy właśnie od wprowadzenia piłki z defensywy objaśnia trener Piasta.
Szkoda energii na gdybanie
Indywidualnych wyrzutów następcy Drapińskiego jednak nie czyni. Wręcz przeciwnie. - W tej roli wystąpił w ostatnich spotkaniach „Czerwo” [Jakub Czerwiński – przyp. red.]. Jest w bardzo trudnej, niekomfortowej dla siebie sytuacji. Ale pracuje jak wściekły, daje sygnał drużynie do walki, trudno mieć do niego zarzuty o zaangażowanie. A czy z „Drapą” byłoby lepiej? Nie mam pojęcia. A że nie sprawdzimy tego, szkoda energii na takie rozważania – podkreśla trener Myśliwiec.
Dariusz Leśnikowski
