Czekają na ten mecz!
Prawie 50 tys. kibiców na trybunach, gorąco dosłownie i w przenośni. Nad Bosforem szykuje się piłkarska wojna.
Górnicy podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Stambule na stadionie Fenerbahce. Fot. Michał Zichlarz
GÓRNIK ZABRZE
Piłkarze Górnika ruszyli do Stambułu w poniedziałek rano. O 10.30 wsiedli do samolotu linii Corendon Airlines, które od roku są jednym ze sponsorów zdobywcy Pucharu Polski, I udali się nad Bosfor.
Metropolia międzykontynentalna
Na pokładzie samolotu znalazła się liczna delegacja, ze Stanisławem Oślizło na czele. Pan Stanisław sam nieraz jako piłkarz latał i grał w Turcji, ma stąd znakomite wspomnienia, bo w latach 60. i na poziomie klubowym, i reprezentacyjnym Polska lała rywala z tej części świata. Teraz czasy się zmieniły. – Gramy z bardzo silnym przeciwnikiem, a jak będzie, to pokaże boisko. Trzeba być dobrej myśli – podkreśla Oślizło, który w listopadzie kończy 89 lat, a jest w znakomitej formie.
Pogoda w Stambule po lądowaniu była bardzo słoneczna i ciepła. Odczuwalna temperatura - powyżej 30 st. Celsjusza. W godzinach późnopopołudniowych piłkarze przeprowadzili trening na stadionie Fenerbahce. Żeby się dostać na ten obiekt, to z części europejskiej, z olbrzymiego lotniska – drugiego największego w Europie po Londynie – trzeba się przemieścić do azjatyckiej części 15-milionowego miasta. Zresztą popularny Fener jest - w przeciwieństwie do swoich wielkich rywali - jedynym, który znajduje się w tej części metropolii. Pozostałe: Galatasaray, Besiktas, Basaksehir czy Kasımpasa SK to europejska część pięknego Stambułu. Ze stadionu Galatasaray na obiekt Fenerbahce jest 35 km, jak z Żor do Katowic - godzina jazdy.
Nie po widoki i turystyczne ciekawostki przyjechała jednak nad Bosfor górnicza ekipa. Po ośmiu latach trzeba się godnie zaprezentować w europejskich pucharach, najpierw z Turkami, a potem ewentualnie z innymi. Jak wyjdzie, to w Lidze Mistrzów w III rundzie będzie czekał wygrany z pary Sturm Graz - Heart of Midlothian FC, jak nie, to w eliminacjach Ligi Europy ktoś z dwójki Twente – Ferencvaros.
Nie ma stresu
- Cieszę się, że gramy z takim klubem jak Fenerbahce, bo grając z nimi na ich stadionie to coś innego, niż gdzieś indziej. Czeka nas gra z trudnym, wymagającym rywalem. Nie mamy jednak żadnego stresu, faworyt jest jasny, ale o wszystkim zdecyduje boisko – mówi spokojnie trener Michal Gasparik, który trzy lata temu jako trener Spartaka Trnawa, w fazie grupowej Ligi Konferencji mierzył się z tym przeciwnikiem. 19-krotny mistrz Turcji wygrał tamto spotkanie 4:0.
Jak zagrać z tak mocnym przeciwnikiem, naszpikowanym gwiazdami, żeby osiągnąć korzystny wynik przed rewanżem u siebie? – Moglibyśmy się zdecydować na bardziej defensywną taktykę i pozyskiwać graczy pod taki profil, ale nie zrobiliśmy tego. Nie chcemy tylko bronić. Jasne, zobaczymy na co nam przeciwnik pozwoli, ale to nasze zestawienie jest ofensywne i chcemy się pokazać, powalczyć. W trakcie meczu będziemy reagować – tłumaczy nam trener Gasparik.
Debiut Dietza
Wiele wskazuje na to, że we wtorkowej rywalizacji w zabrzańskim zespole zadebiutuje pozyskany przed kilkoma dniami z Greuther Furth Maximilian Dietz. Amerykanin mający niemiecki paszport zagrał w sobotę w zamkniętym meczu sparingowym Górnika. Najpierw na pozycji numer 6, czyli defensywnego pomocnika, a potem na środku obrony. – Nie wiem, czy zagra cały mecz, ale może wystąpić w jakiejś jego części. Grał w Niemczech w meczach sparingowych, ale po 45 minut. We wtorek zobaczymy, czy zagra od początku, czy wejdzie – tłumaczy trener Gasparik.
Dietz, który ma na swoim koncie trzy występy w reprezentacji Stanów Zjednoczonych, ma zastąpić kontuzjowanego Jarosława Kubickiego, który w rywalizacji o Superpuchar Polski złamał rękę i teraz czeka go dłuższa pauza.
Michał Zichlarz, Stambuł
NIE PRZEGAP!wtorek, 20.00 - Super Polsat, Polsat Sport 1, Polsat Sport Premium 1
