Czeka 14 lat
Michael Jepsen Jensen powrócił do cyklu Grand Prix i jest głodny sukcesów.
Michael Jepsen Jensen robi wszystko, żeby nadrobić stracony czas. Fot. Michał Krupa/PressFocus
GRAND PRIX
Na czele stawki Grand Prix znajduje się Bartosz Zmarzlik. Tuż za jego plecami jest Brady Kurtz. Ta dwójka, podobnie jak w zeszłym roku, walczy o złoto mistrzostw świata. Wiele dzieje się jednak także na dalszych lokatach. Wrażenie robi fenomenalna dyspozycja Michaela Jepsena Jensena, którego historia jest znakomita. Po raz pierwszy w Grand Prix występował w 2015 roku. Wówczas był stałym uczestnikiem cyklu, ale nie zagościł w zmaganiach o mistrzostwo świata na dłużej. Wypadł z obiegu na 11 lat. W trwającym sezonie po raz drugi w karierze dostał się do Grand Prix. Jest w świetne dyspozycji, zajmuje czwarte miejsce i ma realne szanse na zdobycie medalu. 34-latek odżył sportowo, gdy został sprowadzony do Grudziądza. Błyskawicznie stał się liderem zespołu i… jednym z najlepiej punktujących zawodników w lidze. W 2024 roku zakończył zmagania w ekstralidze ze średnią 2,111 punktu na bieg. W poprzednim roku jeszcze poprawił ten wynik – 2,204 i piąte miejsce w klasyfikacji indywidualnej. A podkreślmy, że wcześniej przez lata występował na zapleczu ekstraligi w Rybniku, Gnieźnie i Gdańsku. Przeżywa drugą sportową młodość i stał się jednym z najlepszych żużlowców na świecie. – Czuję ekscytację, że pasuję do cyklu GP. Udowodniłem to w poprzednich turniejach. Co prawda nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze, ale przecież po to tutaj jestem. W przeszłości wiele rzeczy stawało mi na drodze, uniemożliwiało jazdę na poziomie, na jaki mnie stać. Teraz czuję ogromną satysfakcję. Pewnie byłoby świetnie, gdybym mógł to pokazać 10 lat temu, ale nie byłem gotowy – powiedział Michael Jepsen Jensen.
Bije go o głowę
Duńczyk w przeszłości raz wygrał turniej GP. Co ciekawe, nie osiągnął tego 11 lat temu, gdy był stałym uczestnikiem cyklu, a w 2012 roku, gdy otrzymując „dziką kartę” wziął udział w turnieju w Vojens. Na zwycięstwo czeka więc 14 lat. Czy przełamie się w sobotę na torze w Malilli, gdzie odbędzie się szósta runda mistrzostw świata? – Mocno pragnę zwycięstwa. Czuję, że wygrana powinna nadejść już podczas ostatniego turnieju we Wrocławiu (zajął trzecie miejsce - przyp. aut.), gdy wygrał Bartek Zmarzlik. Po zwycięstwie Bartek powiedział, że minęło sporo czasu od jego ostatniego zwycięstwa w poprzednim sezonie. Cóż, myślę, że w oczekiwaniu na wygraną w GP biję go o głowę. Zrobię więc wszystko, żeby zaprezentować się dobrze, na razie regularnie jestem w czołowej szóstce i jestem z tego powodu bardzo zadowolony – dodał Jepsen Jensen, który tor w Malilli odwiedził w 2015 roku. Wówczas zajął dziesiąte miejsce.
Nieobecni
Dziką kartę na GP Szwecji w Mailli otrzymał Kim Nilsson. Za kontuzjowanego Daniela Bewleya nadal będzie występować Anders Thomsen. W Szwecji nie zobaczymy natomiast ulubieńca trybun Fredrika Lindgrena, który powrócił już do zdrowia i wystąpił w ostatniej kolejce ekstraligi, ale postanowił odpuścić GP w Malilli. W Szwecji zabraknie też Jacka Holdera, który podczas GP Polski we Wrocławiu uległ wypadkowi i złamał rękę.
Kacper Janoszka
Klasyfikacja generalna GP
1. Zmarzlik 822. Kurtz (Australia) 79
3. Lambert (W. Brytania) 63
4. Jepsen Jensen (Dania) 61
5. J. Holder (Australia) 55
6. Fricke (Australia) 50
7. Woryna 49
8. Madsen (Dania) 45
9. Dudek 40
10. Doyle (Australia) 39
11. Lebediew (Łotwa) 32
12. Thomsen (Dania) 30
13. Kvech (Czechy 27)
14. Kubera (20)
15. Bewley (W. Brytania) 18
16. Parnicki (Ukraina) 14
17. Lindgren (Szwecja) 12
18. Janowski 11
