Czas na bitwę o Anglię
Byli mistrzowie świata, Tyson Fury i Anthony Joshua, mają walczyć pod koniec roku.
Anthony Joshua miał kłopoty w walce z Kristianem Prengą. Fot. PressFocus
BOKS
Anthony Joshua (30 zw. - 27 KO, 4 por.), były mistrz świata wagi ciężkiej, znokautował Albańczyka Kristiana Prengę (20 zw. - 20 KO, 2 por.) na gali w Dżuddzie (Arabia Saudyjska). Była to pierwsza walka 36-letniego Joshuy od grudnia ubiegłego roku, kiedy uczestniczył w wypadku samochodowym w Nigerii, w którym zginęło dwóch jego przyjaciół. Tuż przed nim, w ostatnim pojedynku wygrał przed czasem z amerykańskim celebrytą Jake'em Paulem. Wcześniej, we wrześniu 2024, przegrał z rodakiem Danielem Duboisem, który obronił pas IBF.
35-letni Prenga natomiast w lutym tego roku znokautował Amerykanina Joe Jonesa i była to jego 16. z rzędu wygrana walka. Ostatni raz przegrał w 2017 roku, ale walczył zazwyczaj z mało znanymi pięściarzami.
Joshua był faworytem, ale walka zaczęła się sensacyjnie, bo już na początku pierwszej rundy Anglik był liczony po ciosie podbródkowym. Albańczyk przypuścił szturm i był bliski znokautowania byłego mistrza, ale skończyło się na drugim liczeniu. W drugiej rundzie Joshua opanował sytuację i to on, głównie prostymi ciosami, uzyskał przewagę. Na pół minuty przed końcem tego starcia zepchnął Prengę na liny i tam sierpowymi z lewej i prawej ręki go znokautował.
Nic nie stoi więc na przeszkodzie, żeby doszło do wielce oczekiwanej „Bitwy o Anglię” w której pod koniec roku mają się zmierzyć Joshua i Tyson Fury. Ten drugi w piątek w Tajlandii pokonał Mariusza Wacha, który poddał się po siedmiu rundach.
(a)
