Czas mundialowej olimpiady

Mistrzostwa, mistrzostwa i po mistrzostwach. Przed nami czteroletni okres oczekiwania na kolejną imprezę, która – o co FIFA już zadbała – będzie... jeszcze dziwniejsza!

Najpotężniejszy człowiek w FIFA cały na złoto. A po prawej Gianni Infantino z pomysłem 64 drużyn na mundialu. Fot. PAP / EPA

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Amerykański czempionat był wyjątkowy w swojej formie. Przede wszystkim jego skład poszerzono do 48 uczestników i po raz pierwszy w dziejach był organizowany przez trzech gospodarzy. Mistrzostwa świata 2030 zaprezentują jeszcze większą skalę.

Kontynentalny rekord

8 czerwca 2030 rozpocznie się 24. mundial w historii. W teorii organizowany będzie przez trzy kraje na – to nowość – dwóch kontynentach: Hiszpanię, Portugalię oraz Maroko. W praktyce jednak gospodarzy będzie aż sześciu i to na trzech kontynentach, bo jako że mowa o jubileuszowym turnieju, który odbędzie się 100 lat po tym premierowym, FIFA postanowiła wymyślić coś „ekstra”. I tak oto pierwsze mecze odbędą się w Ameryce Południowej, konkretnie w Urugwaju (który gościł i wygrał MŚ 1930), Argentynie (wicemistrz 1930) oraz Paragwaju (gdzie mieści się siedziba CONMEBOL, czyli południowoamerykańskiej federacji, ichniejszej UEFA). Pomysł to mocno kontrowersyjny. Skoro na tegorocznym mundialu największa odległość między stadionami wynosiła cztery tysiące kilometrów (jak z Dublina do Baku), to z urugwajskiego Montevideo do marokańskiej Casablanki wynosi ponad dziewięć tysięcy km!

Długo, jeszcze dłużej

To zresztą właśnie w Montevideo odbędzie się mecz otwarcia, na legendarnym Estadio Centenario, arenie finału MŚ 1930, pierwszym i jak na razie jedynym „Pomniku Historii Piłki Nożnej”, które to miano nadała mu FIFA. Później jedno spotkanie będzie grane w Buenos Aires, a następnie – w Asuncion. W planie jest, aby odbyły się tam mecze pierwszych grup mundialu, po których uczestnicy... udadzą się na drugą stronę Atlantyku. Ale FIFA uspokaja – zmęczenia nie będzie! Konkretne reprezentacje dostaną bowiem dodatkowy czas wolny, wskutek czego... mistrzostwa znowu odrobinę się wydłużą i znowu pobiją rekord długości. Finał odbędzie się 21 lipca, co daje 44 dni. A jaki stadion go ugości? Jeszcze nie wiadomo. Najpoważniejsze kandydatury to Santiago Bernabeu w Madrycie i budowany dopiero Stadion Hassana II (planowana pojemność to aż 115 tysięcy miejsc, a koszt – pół miliarda dolarów).

Czas na 64 drużyny!

Jeśli nic się nie zmieni, mundial będziemy oglądać na jedenastu arenach hiszpańskich, sześciu marokańskich i trzech portugalskich – i oczywiście tych trzech amerykańskich. A zmienić... się może, dlatego że w FIFA poważnie myślą o tym, aby jeszcze bardziej poszerzyć skład mistrzostw świata, może nawet już od kolejnej edycji. Taki pomysł pojawił się w marcu zeszłego roku na zebraniu Rady FIFA, w lipcu tego roku szef światowej federacji Gianni Infantino także wypowiedział się w tej sprawie pozytywnie i spotkał się nawet z przedstawicielami CONMEBOL. Zresztą w poniedziałek (tak, przedwczoraj), prezes ów federacji Alejandro Dominguez napisał na swoich social mediach: „Następny mundial odbędzie się u nas! W 2030 roku odbędzie się w Urugwaju, Argentynie i Paragwaju. To będzie wielka szansa dla piłki nożnej, by uczcić stulecie mundiali rywalizacją z udziałem 64 reprezentacji”. To sensacyjne doniesienie, choć... FIFA na razie tego nie potwierdza. Konta Dominguezowi nikt raczej nie shakował, tym bardziej że wpis ów zamieścił nie tylko po hiszpańsku, ale także po portugalsku i angielsku.

Po co im eliminacje?

Potem Dominguez dorzucił kolejny post: „Pracujemy nad tym, by mundial 2030 odbył się z udziałem 64 reprezentacji na cześć setnej rocznicy. Piłka nożna reprezentacji rozwija się, gdy otwiera się na świat. Rozszerzenie do 48 drużyn pokazało, że większy udział generuje więcej możliwości, wspiera rozwój piłki nożnej i czyni mundial prawdziwym globalnym świętem. Setna rocznica daje nam historyczną szansę, by wierzyć w wielkie rzeczy. Niech mistrzostwa świata będą największym świętem, jakie kiedykolwiek znała piłka nożna”.

Ciekawe to o tyle, że już w USA, Kanadzie i Meksyku Ameryka Południowa miała sześciu przedstawicieli, choć w jej eliminacjach gra... tylko 10 drużyn (a siódma może wejść przez baraże interkontynentalne). Ile więc byłoby reprezentacji przy formacie 64-zespołowym? I jak wyglądałyby ich eliminacje, skoro Urugwaj, Argentyna i Paragwaj... mają już zagwarantowany awans?

Jeszcze kilka kontrowersji związanych z MŚ spokojnie dałoby się wymienić... a przecież ledwo co zakończył się poprzedni mundial! To będą ciekawe cztery lata.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się