Czas grubasów minął

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Kamil Grabara w Juventusie! Synek z Rudy Śląskiej został wypożyczony z VfL Wolfsburg do turyńskiego klubu do końca tego sezonu. Umowa zawiera opcję wykupu za 11,5 mln euro. Nic dziwnego, że pierwsze strony dzisiejszego numeru poświęcamy temu zaskakującemu – choć nie wszystkich – ruchowi. 

Gruby, na bramkę! – tak zawsze wołało się na placach, placykach i podwórkach, pamiętacie? Tym bardziej doceniam fakt, że Polska bramkarzami stała. Cokolwiek nie powiedzieć by o naszych drużynach, nasi bramkarze właściwie zawsze byli powodem do dumy. Nie będę sięgał do paleozoiku, ale od ery mezozoicznej łatwo to wykazać. Proszę bardzo: Szymkowiak=> Tomaszewski=> Młynarczyk=> Wandzik => Woźniak => Matysek => Dudek=> Boruc => Kuszczak=> Fabiański=> Szczęsny=> Skorupski=> Grabara. Ten ostatni ma szansę nawiązać klasą, umiejętnościami i osiągnięciami do poprzedników. Niby ci grubi wielokroć okazywali się potem najlepsi we własnych drużynach, ratowali wynik, bronili heroicznie, a kiedy modne zaczęło być używanie terminu „ikoniczny” – od razu stał się on popularny w związku z polską bramką. Zauważcie, tam właściwie nigdy nie stał ktoś słaby, kogo musielibyśmy się wstydzić. Noblesse oblige! Czy Kamil Grabara sprosta zadaniu: zarówno w klubie, jak i w reprezentacji? Moim zdaniem ma na to szanse, z zasadniczego powodu. Marek Pietrek, jego trener z dzieciństwa, podkreśla w rozmowie ze mną jedną niecodzienną cechę tego 27-latka. Taką, bez której nawet przy niecodziennych umiejętnościach trudno zrobić karierę: niezwykle mocną głowę. Otóż Grabara ma odłączony system nerwowy. O innych jego zaletach nie musimy wspominać. Czasy grubych bramkarzy, takich jak słynny William Foulke z Chelsea znany jako „Fatty”, bezpowrotnie minęły. Ten monstrualny grubas z początków XX wieku, który przerażał napastników rywali, zwisał na poprzeczkach i je łamał, przy wzroście ponad 190 cm ważył ponad 150 kg! Dla porównania: Grabara przy wzroście 195 cm waży mniej niż 80 kg. Dziś trzeba mieć takie właśnie parametry, by sprostać zadaniu, czyli powstrzymać chyżonogich, zaskakująco zaskakujących przeciwników...  

Dla mnie informacja o tym, że Włosi – w dodatku z tego właśnie klubu – zainteresowani są Grabarą, jest potwierdzeniem jego klasy. Tam nie ma ludzi przypadkowych: Combi (mistrz świata i kapitan z 1934, pięciokrotny mistrz Włoch), Zoff (mistrz świata i kapitan z 1982, sześciokrotny mistrz Włoch) czy Buffon (mistrz świata z 2006 i dziesięciokrotny mistrz Włoch, a dwa jeszcze odebrano)...

Grabara umie, a że  przy okazji jest postacią barwną. Brian Clough z pewnością nie miałby nic przeciwko, by wypożyczyć mu przydomek „Wielka Gęba” – to zupełnie inna sprawa. Grabara nigdy kulom się nie kłaniał, gadał, co uważał i nie przejmował się, że może budzić to kontrowersje. Ostatnio twierdził, że łączenie go z grającym w Premier League Hull City to brak szacunku. Miał odrzucić ofertę Olympique Marsylia. Musiał wiedzieć, co się kroi... Wprawdzie Juve w ostatnim sezonie nie zaprezentowało się nadzwyczajnie, Stara Dama zakończyła sezon ledwie na szóstym miejscu, więc w Europie pokaże się w Lidze Europy, ale... czyż nie jest to dla Grabary właśnie szansa? Pokazać, że skoro można na mnie liczyć w gorszym momencie, to  można też zaufać w lepszym.

Tego synkowi z Rudy życzymy. Niech mu się wiedzie!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się