Cieszą się i żałują
Grający w osłabieniu Widzew był bliski wygranej ze Śląskiem. Nie pomógł mu sędzia, który nie zauważył faulu w polu karnym.
W ostatniej chwili Śląsk doprowadził do wyrównania. Fot. PAP/Przemysław Karolczuk
Świadkami szalonego spotkania byli ci, którzy wybrali się w niedzielny wieczór na Tarczyński Arenę. Zadbał o to defensor Widzewa, Przemysław Wiśniewski, który już w 7. minucie zobaczył czerwoną kartkę za faul na Malalym Dembele, wychodzącym na czystą pozycję. Mimo gry w osłabieniu Łodzianie byli groźni w ofensywie. Dlatego właśnie Śląsk po pierwszej połowie przegrywał 0:2 po golach Mario Garcii i Frana Alvareza.
Podopieczni Ante Simundzy do odrabiania strat ruszyli po zmianie stron. Okazało się, że najskuteczniejszą bronią były stałe fragmenty – w 47 min po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Sebastian Bergier próbował wybić piłkę z linii bramkowej, ale trafił nią w... Steve’a Kapuadiego i piłka wpadła do siatki. Było 1:2, Śląsk za wszelką cenę próbował wrócić do rywalizacji, ale... w 63 min przyjezdni znów mieli dwubramkową przewagę po bramce Angela Baeny.
Na tym uczestnicy niedzielnej rywalizacji się nie zatrzymali, a Śląsk po raz kolejny zaskoczył rywali po wrzutce ze stojącej piłki – na kilkanaście minut przed ostatnim gwizdkiem strzałem głową Drągowskiego pokonał Przemysław Banaszak. Z kolei rzutem na taśmę do wyrównania doprowadził Eniss Shabani. Żadna ze stron nie może być zadowolona. Widzew, nawet grając w osłabieniu, powinien utrzymać dwubramkowe prowadzenie. Z kolei Śląsk nie powinien dopuścić do utraty trzech bramek, gdy miał przewagę jednego zawodnika.
- Możemy cieszyć się po tym punkcie, ale też żałować, że nie wygraliśmy – stwierdził Shabani po spotkaniu. Cieszyć Wrocławianie mogą się także z tego, że w ostatniej akcji meczu sędzia nie podyktował rzutu karnego za faul na Emilu Kornvigu, choć były ku temu podstawy. Przewinienia nie zauważył arbiter główny Marcin Kochanek, a nie zareagował też sędzia VAR, Daniel Stefański.
Kacper Janoszka
GŁOS TRENERÓW
Aleksandar VUKOVIĆ: - Muszę uważać i powstrzymać emocje, aby nie powiedzieć za dużo. Są ludzie bezkarni i tacy, których można ukarać. Są też tacy, którzy za nieprzyłożenie się do pracy przez innych mogą stracić posadę. Widzewowi należał się rzut karny w ostatniej akcji meczu.
Ante SIMUNDZA: - Nasza postawa w pierwszej połowie była na niskim poziomie. Byłem z tego powodu zaskoczony. Dawałem piłkarzom wskazówki, jak powinni grać po czerwonej kartce. Piłkarze tracili głowy, tracili swoje pozycje. Chcieli robić za dużo rzeczy za szybko.
OCENA MECZU ⭐⭐⭐⭐
◼ Śląsk Wrocław – Widzew Łódź 3:3 (0:2)
0:1 – Garcia, 15 min, 0:2 – Alvarez, 36 min (asysta Świderski), 1:2 – Kapuadi, 47 min (samobójcza), 1:3 – Baena, 63 min, 2:3 – Banaszak, 78 min (asysta Samiec-Talar), 3:3 – Shabani, 89 min (asysta Samiec-Talar)
ŚLĄSK: Niemczycki 4 – Andersson 4 (46. Rosiak 5), Macenko 5, Malec 4, Christodoulu 3 (46. Banaszak 7), Llinares 4 – Samiec-Talar 8, Yriarte 4 (42. Shabani 7), Tomasiewicz 3 (67. Markowski 4) – Dembele 6, Marjanac 5. Trener Ante SIMUNDZA. Rezerwowi: Szromnik, Klint, Ciućka, Dijaković, Stangret, Szala, Żulewski.
WIDZEW: Drągowski 4 – Krajewski 5, Wiśniewski 0, Kapuadi 4, Garcia 8 – Baena 6 (87. Visus niesklas.), Alvarez 7, Selahi 5, Shehu 5 (76. Kornvig niesklas.), Fornalczyk niesklas. (11. Żyro 4) – Świderski 6 (46. Bergier 4). Trener Aleksandar VUKOVIĆ. Rezerwowi: Ilić, Krzywański, Klukowski.
Sędziował Marcin Kochanek (Opole) – 3. Sędzia VAR Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 21205. Czas gry 100 min (50+50). Żółte kartki: Rosiak (57. faul), Tomasiewicz (62. dyskusja z arbitrem), Shabani (69. faul) – Kapuadi (11. faul), Selahi (42. faul); czerwona Wiśniewski (7. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| ŚLĄSK | WIDZEW | |
| 69 | posiadanie piłki | 31 |
| 17 | strzały | 13 |
| 6 | strzały celne | 7 |
| 5 | rzuty rożne | 0 |
| 15 | faule | 7 |
| 3 | spalone | 1 |
| 3 | żółte kartki | 2 |
| 0 | czerwone kartki | 1 |
