Cierpliwości...
Robert Lewandowski rozegrał w Stanach drugi mecz i znów nie wzbudził wielkich emocji.
Na premierowe trafienie za Wielką Wodą „Lewy” musi jeszcze poczekać... Fot. SIPA USA/PressFocus
MLS
Nowy klub Polaka, Chicago Fire, w weekend zmierzył się na wyjeździe z New York City i przegrał 1:3. Robert Lewandowski był na boisku przez 45 minut, wchodząc z ławki. Gdy pojawił się na murawie, było 1:3. – Celowo nie wystawiliśmy go w pierwszej połowie, bo chcieliśmy ograniczyć jego liczbę minut po godzinie gry, jaką miał w nogach po środowym meczu z Interem Miami – powiedział trener Strażaków Gregg Berhalter.
Jakie to było 45 minut w wykonaniu Lewandowskiego? Nieszczególne. Polak walczył w środku pola, ale oddał tylko jeden strzał, zaliczył 10 podań, nie miał żadnej sytuacji, w której mógłby wpisać się na listę zdobywców bramek. W drugim meczu naszego snajpera w Stanach Zjednoczonych przekonaliśmy się, że trafił do co najwyżej przeciętnego klubu, a że w starciach z Interem Miami i New York City nie zagrał nadzwyczajnie, to kibice Fire już zaczynają wypominać, że nie warto było w poprzednim tygodniu pozbywać się Hugo Cuypersa, który w pierwszej połowie sezonu zdobył 13 bramek w 11 meczach, będąc drugim najlepszym strzelcem ligi.
Szkoleniowiec Fire zaapelował jednak o cierpliwość. – Z czasem nasi zawodnicy zaczną się lepiej rozumieć, będą wiedzieć, gdzie znajdują się koledzy i jak dogrywać piłkę do Roberta. Wszystko zacznie się układać. Mamy wobec niego wysokie oczekiwania, ale dopiero co do nas przyszedł – podkreślił Berhalter.
W tym samym czasie, gdy gra Lewandowskiego w Stanach nie powala, Amerykanie mówią o „efekcie Griezmanna”. Antoine Griezmann, podobnie jak Lewandowski, rozegrał do tej pory dwa mecze w MLS-ie - dla Orlando City - i oba wygrał, raz wpisując się na listę strzelców. Lewandowski pozostaje w jego cieniu, a obaj przeprowadzili się do Stanów Zjednoczonych tego lata, jednak różnicę było widać już podczas prezentacji. Chicago Fire nie przygotowało nic specjalnego na przyjazd gwiazdora Barcelony, człowieka, który osiągnął w piłce nożnej wszystko. Zorganizowano dla niego zwyczajną konferencję prasową, tymczasem Griezmann został zaprezentowany przez Orlando City na… Times Square w Nowym Jorku, choć w linii prostej Orlando i Nowy Jork dzieli 1500 kilometrów.
Znakomicie natomiast spisał się Mateusz Bogusz, który strzelił dwa gole dla Houston Dynamo w wygranym 3:0 (3:0) meczu z Austin FC. Bogusz, podobnie jak Lawrence Ennali (kiedyś Górnik Zabrze), rozegrał całe spotkanie. W drużynie gości do 60 minuty grał Przemysław Płacheta (niegdyś m.in. Śląsk Wrocław).
◼ New York City – Chicago Fire 3:1 (3:1)1:0 – N. Fernandez (10), 1:1 – Waterman (21), 2:1 – Ojeda (29), 3:1 – M. Jones (41).
(kaj)
