Chorwat przed trudnym zadaniem
Chcąc wypełnić lukę po Aleksie Dujszebajewie, działacze mistrza Polski zakontraktowali aż trzech prawych rozgrywających. Jednym z nich jest... Luka Klarica.
Luka Klarica już zademonstrował próbkę swoich umiejętności w barwach nowego klubu. Fot. FB/Industria Kielce
INDUSTRIA KIELCE
Przez blisko dekadę jedna z newralgicznych pozycji w kieleckim teamie obsadzona była przez Aleksa Dujszebajewa. Uchodzący za jednego z najlepszych prawych rozgrywających świata Hiszpan był kapitanem zespołu, ciągnął jego grę, odpowiadał za jego rytm, tempo, a częstokroć w pojedynkę rozstrzygał o losach spotkań, zarówno w Orlen Superlidze, jak i w Lidze Mistrzów.
To właśnie na barkach jego geniuszu opierała się gra drużyny, a jego ojciec Tałant - były już szkoleniowiec Industrii - poświęcał najwięcej uwagi podczas decydujących przerw na żądanie. Dzięki nisko zawieszonemu mikrofonowi mogliśmy usłyszeć odmianę imienia Alex przez wszystkie przypadki, bo to właśnie starszemu synowi trener powierzał misję zaskoczenia rywala. Gdy kończył przemawiać, głos zabierał... Alex, który zawsze miał coś do dopowiedzenia, a koledzy słuchali go z otwartymi buziami; można było odnieść wrażenie, że nawet uważniej niż szkoleniowca. Gdy kielecki zespół wracał na boisko, zwykle realizował to, co „duet D-D” mu nakreślił.
Wystrzałowe pożegnanie
I właśnie za takimi detalami będą tęsknić nie tylko kieleccy kibice. Trener Krzysztof Lijewski to raczej spokojny człowiek, ale czasami potrafi wybuchnąć, podnieść głos, wyartykułować, co mu się nie podoba i zawodnicy go słuchają. To efekt wieloletniej współpracy z Tałantem Dujszebajewem, więc przebywanie z mentorem przyniosło efekt, bo przejmując zespół niejako w trybie awaryjnym, doprowadził go do mistrzostwa Polski. Miał jednak „Młody Lijek” świetnego „asystenta”, bo wspomniany Alex Dujszebajew w końcówce sezonu był w znakomitej dyspozycji i zgodnie z obietnicą, w każdym ze spotkań dawał z siebie maksa. Nic dziwnego, że Kielczanie w finale pewnie, bo w dwóch meczach, pokonali odwiecznego rywala z Płocka, a niespełna 34-letniemu Hiszpanowi i jemu młodszemu bratu Danielowi zorganizowali wystrzałowe pożegnanie. Obaj gracze za lata występów w kieleckich barwach, bezgraniczne poświęcenie, wypruwanie żył, bramki, asysty, ale również agrafkowe urazy i poważniejsze kontuzje zwyczajnie sobie na to zasłużyli.
Jest w kim wybierać
Czy na miano kieleckich legend zdołają zapracować potencjalni następcy Aleksa? Działacze Industrii dość mocno popracowali nad wypełnieniem sporej wyrwy na prawej połówce rozegrania, bo poza leworęcznym Dujszebajewem z klubu odszedł jego rodak Jorge Maqueda, choć ten prawie dwumetrowy brodacz specjalizował się głównie w defensywie, ściągając Lukę Klaricę, Juliena Bosa i wracającego po... czteroletnich wypożyczeniach Faruka Yusufa. O dwóch ostatnich przejdzie nam pewnie jeszcze szerzej napisać, ale coś czujemy w kościach, że tym, który najmocniej będzie chciał zaistnieć i z marszu wejść w buty Dujszebajewa, będzie Klarica.
Prawie 25-letni Chorwat to już doświadczony zawodnik, który ma w kolekcji m.in. brązowy medal tegorocznych mistrzostw Europy oraz srebrny mistrzostw świata z 2025 r. Ponadto jest wielokrotnym mistrzem Chorwacji z RK Zagrzeb i tym samym uczestnikiem elitarnej Ligi Mistrzów.
„Dycha” po legendzie
Z dniem 1 lipca Luka wypełnia swój pierwszy zagraniczny kontrakt, co - zważywszy na wiek i ogólną tendencję w tej dyscyplinie - może cokolwiek dziwić. Zakochany w Zagrzebiu zawodnik (poza stolicą Chorwacji spędził tylko rok i to w oddalonej o 30 km Goricy) od początku wie, czego w Kielcach chce. Może nie wszyscy to zauważyli i pewnie stąd nie został o to zapytany, ale grający do tej pory z numerem 9 zawodnik, w Industrii będzie nosił 10, tak jak w ostatnich latach Alex Dujszebajew.
Miał do tego prawo, bo przecież „dycha” nie została w Kielcach zastrzeżona, ale - podobnie jak w piłce nożnej - mają do niej prawo wielkie postaci. Sympatyczny i dysponujący potężnym rzutem Chorwat do tego miana pretenduje i żeby się nią stać będzie miał aż 4 sezony, bo z Industrią związał się aż do czerwca 2030 roku. - To wielki klub z wielkimi ambicjami - podkreślił na przywitanie. - Cieszę się, że stałem się jego częścią. Wierzę, że wspólnie osiągniemy wiele sukcesów - podkreślił Klarica.
Ambicje do spełnienia
Mierzący prawie 2 metry szczypiornista docenia ciepłe przyjęcie przez kolegów, których określa mianem „świetnych piłkarzy ręcznych”. Zdaje sobie jednak sprawę, że przed nim i całą grupą nowych zawodników - a jest ich aż sześciu - intensywny okres pracy nad taktyką. Mimo to, optymistycznie patrzy w przyszłość. - Mam duże ambicje, do ich spełnienia długa droga, ale wszystko jest w naszych rękach - powiedział. Wybierając Industrię, Klarica wpisuje się w bogatą historię Chorwatów, którzy przez lata stanowili o sile kieleckiego klubu. Wspomina takich graczy jak Żeljko Musa czy Ivan Cupić, a cenne wskazówki otrzymał również od Igora Karacicia, z którym występował w ubiegłym sezonie w Zagrzebiu. - „Kara” sporo mi opowiadał o klubie, choć ja sam na temat drużyny z Kielc wiele już wiedziałem. Wiem, że presja jest tutaj duża, ale nie boję się jej. Przyszedłem do Kielc grać, rywalizować i wierzę, że ta drużyna jest w stanie osiągnąć wielkie rzeczy - zapewnił zawodnik.
Energia pełnych trybun
Nie obawia się też konkurencji w osobach wspomnianych już Juliena Bosa i Faruka Yusufa. - Wszyscy prezentujemy różne style gry i będziemy pełnić różne role w schematach taktycznych. Jestem przekonany, że proces zgrywania przebiegnie sprawnie. Piłka ręczna jest prosta, gdy grają dobrzy zawodnicy, a tutaj tacy są – zaznaczył Chorwat. Jednym z głównych czynników, które skłoniły go do transferu, była magia Hala Legionów, którą miał okazję poczuć jako rywal Kielczan. - Podoba mi się historia klubu, będącego hegemonem pod względem złotych medali mistrzostw Polski, ale też atmosfera panująca w jego hali. Grałem w niej i pamiętam energię płynącą z pełnych trybun. To jeden z powodów, dla których tu jestem - nie ukrywał Klarica. Z chorwackim szczypiornistą wiążą w stolicy regionu świętokrzyskiego spore nadzieje. Wszyscy w klubie wierzą, że nowy rozgrywający ma wszelkie dane, aby w nadchodzących latach stać się jednym z filarów drużyny.
Marek Hajkowski
Pogrom
Jaka jest różnica między mistrzem Polski, a 9. zespołem francuskiej ekstraklasy pokazał pierwszy mecz turnieju ICT Cantabria Infinita w hiszpańskim Santander. Industria Kielce rozgromiła PAUC Aix-en-Provence 42:29 (23:13). Dominacja zespołu trenera Krzysztofa Lijewskiego nie podlegała dyskusji. W czwartek o 20.15 poprzeczka pójdzie wyżej, bo jego rywalem będzie miejscowy Blendio BM Sinfin.
