Chaos bez happy endu
Po przegranej dogrywce (2:3) Raków pożegnał się z europejskimi pucharami. Porażka dla Częstochowian może mieć bardzo poważne konsekwencje, które w tej chwili ciężko przewidzieć.
Piłkarze Hajduka cieszyli się w Częstochowie z pierwszego od 16 lat awansu do fazy zasadniczej europejskich pucharów. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus
Waga meczów eliminacyjnych w decydującej rundzie europejskich pucharów zawsze jest bardzo duża, ale w przypadku Rakowa i Hajduka można ją było określić jako ekstremalną. Częstochowianie zajmują ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy, ewentualne niepowodzenie w Europie mogłoby wywołać lawinę wyjątkowo niekorzystnych zdarzeń oraz potężną wyrwę w budżecie. Chorwaci, choć mogą liczyć na dziesiątki tysięcy wiernych fanów, są jednym z najpopularniejszych klubów na Bałkanach, na sukces w Europie czekali od 16 lat. I podobnie jak dla Rakowa, gra w fazie ligowej dla Hajduka to pożądany i potrzebny do funkcjonowania zastrzyk finansowy.
Zacząć fatalnie? Prezentuje Raków
Na przedmeczowej konferencji trener Dawid Kroczek był pytany o problemy z wejściem w drugą połowę meczu, jakie miały miejsce w pierwszym spotkaniu. Szkoleniowiec zapewniał , że tym razem jego piłkarze będą już na to przygotowani. Zapomniał chyba jednak o pierwszej części spotkania, bo w czwartek Raków napisał nową definicję najbardziej katastrofalnego rozpoczęcia meczu. Nie minęła minuta, gdy Ron Raci pewnym uderzeniem głową pokonał Kacpra Trelowskiego. A trzeba dodać, że była to już druga bardzo groźna sytuacja w polu karnym Częstochowian – chwilę wcześniej Marin Soticek przedarł się sam na sam i uderzył w boczną siatkę.
Na szybko straconą bramkę Raków długo nie potrafił zareagować. Właściwie jedynym godnym pochwały zawodnikiem w tej części gry po stronie gospodarzy był Patryk Makuch, ale i przy nim rywale pojawiali się nad wyraz szybko, a gdy już udało mu się uderzyć, to albo akurat był spalony (11 minuta) albo był to strzał na wiwat (doliczony czas).
Wymiana ciosów
Druga połowa, co zrozumiałe, rozpoczęła się od skomasowanych ataków Rakowa, ale przez długi czas, mimo wielu prób, przypominała niestety walenie głową w mur. Skoro nie można trafić z gry, trzeba poszukać stałego fragmentu. W 59 minucie Bogdan Racovitan został powalony w polu karnym, a sędzia nie miał wątpliwości, aby wskazać na jedenastkę, którą na gola pewnie zamienił ten, który w Splicie doprowadził do remisu w doliczonym czasie gry - Lamine Diaby-Fadiga. Po wyrównaniu Częstochowianie postanowili zrobić wszystko, aby losy awansu rozstrzygnąć w czasie 90 minut, ale to dawało szansę rywalom na grę z kontry, z czego wzorowo skorzystali zaledwie pięć minut później. Grający świetny mecz Soticek wystawił jak na tacy piłkę Michele Sego, a ten nie dał najmniejszych szans Trelowskiemu.
Do pięciu razy sztuka…
W drużynie Rakowa zapanował chaos. Tak duży, że przez złe zasygnalizowanie zmiany na tablicy boisko musiał opuścić Michael Ameyaw, a nie Diaby-Fadiga. W końcówce granej już typowo na aferę udało się wyrównać Mahirowi Emrelemu, co oznaczało czwartą w historii występów Rakowa w Europie dogrywkę. W niej Hajduk szybko zdobył bramkę po serii błędów częstochowskiej defensywy i po raz piąty w rywalizacji z Rakowem wyszedł na prowadzenie. Tym razem Częstochowianom już nie udało się doprowadzić do remisu i rzutów karnych. Zabrakło, skuteczności, piłkarskiej jakości, a momentami tak potrzebnego w piłce szczęścia.
Mariusz Rajek
IV runda eliminacji
◼ Raków Częstochowa – Hajduk Split 2:3 (2:2, 0:1). W pierwszym meczu 2:2. Awans Hajduk
0:1 – Raci, 1 min, 1:1 – Diaby-Fadiga, 61 min (karny), 1:2 – Sego, 66 min, 2:2 – Emreli, 88 min, 2:3 – Pukstas, 94 min
RAKÓW: Trelowski – Tudor (91. Brorsson), Racovitan, Svarnas – Ameyaw (83. Brusberg), Struski (71. Koczergin), Repka, Otieno (49. Silva)– Makuch (83. Molnar), Diaby-Fadiga (106. Kwiatkowski) - Emreli. Trener Dawid KROCZEK.
HAJDUK: Silić – Acapandie (70. Melnjak), Maresić (96. Van Hoorenbeeck), Raci, Hrgović – Sigur, Pukstas – Sanyang (70. Sutalo), De Almeida (70. Del Moral), Soticek (79. Huram) – Sego (91. Livaja). Trener Gonzalo GARCIA.
Sędziował Alijar Aghajev (Azerbejdżan). Widzów 5500. Żółte kartki: Ameyaw, Emreli – Sigur. Acapandie.
