Cash za Casha
Na Wyspach bardzo poważnie dyskutują o tym, że reprezentant Polski pod koniec okienka zmieni swojego pracodawcę.
Czy superpucharowy mecz z PSG – w którym przyczynił się do utraty obu goli – był jednym z ostatnich występów Matty'ego (przy piłce) w Aston Villi? Fot. Mateusz Porzucek/Press Focus
ANGLIA
Przyzwyczailiśmy się do tego, że Matty Cash osiadł w Birmingham. Od sześciu lat reprezentuje Aston Villę, dla której zagrał 230 razy i posmakował każdej kategorii europejskich pucharów, występując w Lidze Mistrzów, zdobywając ostatnio Ligę Europy. Ten czas zdaje się jednak dobiegać końca, bo wedle angielskich mediów 29-latek stał się priorytetem Evertonu.
Powietrzny potwór
Prowadzący The Toffees znany trener David Moyes chce wzmocnić rywalizację na prawej obronie. W zeszłym sezonie bezapelacyjnym numerem jeden był tam mierzący aż 197 cm wzrostu reprezentant Irlandii, Jake O'Brien, z rzadka tylko dublowany przez Szkota Nathana Pattersona i swojego rodaka, słynnego Seamusa Colemana (który odszedł). O'Brien jednak koła na nowo nie wymyśli. Według algorytmów portalu statystycznego WhoScored, był jednym ze słabszych na swojej pozycji. Gdy ograniczyliśmy zestawienie do tych prawych obrońców Premier League, którzy zaliczyli co najmniej 10 meczów i co najmniej 1000 minut, O'Brien zajął 20. miejsce na 24 zawodników (z notą 6,60). Cashowi poszło trochę lepiej, był na 14. lokacie (6,74), choć tylko Michael Kayode (Brentford) spędził na boisku więcej minut od niego (O'Brien był szósty). Porównując obu zawodników, Polak ma lepsze statystyki – dominując w ofensywie. W defensywie szala także przechyla się ku Cashowi, ale minimalnie, bo O'Brien – z racji swoich warunków fizycznych – to powietrzny potwór.
Potężny konkurent
Ale najpierw ten transfer musi zostać zrealizowany. Everton jest podobno skłonny zapłacić Aston Villi 20 mln funtów, czyli prawie 23,5 mln euro. Cash mógłby wskoczyć do czołowej piątki najdroższych defensorów w historii The Toffees. Pytanie natomiast, co na to wszystko The Villans? Bo 29-latek ma tam kontrakt ważny do 2029 roku z opcją prolongaty i gra tam regularnie (choć czasem miewał cięższe okresy).
Otóż temat odejścia Casha pojawił się w mediach po tym, jak z Aston Villą połączono Aarona Wan-Bissakę. Reprezentant DR Konga spadł z Premier League z West Hamem, ale nie miał zamiaru grać w Championship. Wczoraj został oficjalnie ogłoszony jako nowy zawodnik The Villans (wypożyczenie z opcją wykupu). Cash zyskał więc potężnego i równorzędnego konkurenta (także 6,74 na WhoScored).
Transfer był potrzebny
Na papierze odejście Polaka do Evertonu może sugerować chęć pewnego, bezpiecznego pierwszego składu. No ale w Liverpoolu jest O'Brien, więc trener Moyes będzie miał dwóch graczy do rywalizacji. Jeśli Cash zostanie w Aston Villi... będzie tak samo, bo do tej pory nie miał konkurenta do składu. Czasami na prawej stronie grywał Francuz Ezri Konsa, ale po pierwsze – to nominalny stoper, zaś po drugie – jest już wdrodze do Arsenalu. Poszerzenie składu do gry na kilku frontach było więc The Villans potrzebne, choć niewykluczone, że Cashowi wprost zasugerowano rolę zmiennika Wan-Bissaki i średnio mu się to spodobało. W Evertonie też jednak będzie musiał zawalczyć o swoje, ale bez możliwości gry w pucharach. The Toffees to 13. drużyna Premier League zeszłego sezonu, co było jej najlepszym wynikiem od pięciu lat.
Piotr Tubacki
