Cała szatnia śpiewa

Bramkarz Jakub Mądrzyk został bohaterem meczu w Chojnicach chociaż interweniował tylko dwa razy.

Jakub Mądrzyk obronił trzeci rzut karny w karierze, ale ten w Chojnicach był wyjątkowy. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

GKS TYCHY

Dawno już po ligowym meczu w tyskiej szatni nie było tak radośnie. Trener Rene Poms i jego podopieczni po ostatnim gwizdku niedzielnego meczu w Chojnicach świętowali zwycięstwo 1:0, ale tym razem miano jego „ojca” nie otrzymał zdobywca jedynej bramki w spotkaniu inaugurującym sezon 2026/27, Tymoteusz Ryguła. Wyczyn 18-letniego wychowanka, który po dwóch golach strzelonych wiosną na zapleczu ekstraklasy otworzył nowy rozdział trafień swoich i zespołu w Betclic 2. Lidze, przyćmił bowiem bramkarz Trójkolorowych.

- Jakub Mądrzyk, Jakub! – głośno skandowali koledzy z drużyny i nie chodzi tylko o to, że 22-letni golkiper, który na początku tego roku przyszedł do GKS-u Tychy i wiosną w 15 spotkaniach 31 razy wyciągał piłkę z siatki, w pierwszym meczu rundy jesiennej nie stracił gola. Eksplozję radości uzasadnia fakt, że wychowanek Rakowa Częstochowa w 4 minucie doliczonego czasu gry obronił rzut karny! W dodatku był to zaledwie drugi i ostatni celny strzał Chojniczanki w tej potyczce, która chwilę później została zakończona.

Podziękowanie i szacunek

- To był naprawdę trudny mecz dla naszego zespołu – stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec Tyszan. – Zespół, który budowaliśmy praktycznie na nowo, zagrał przecież pierwszy raz o ligowe punkty, a to zawsze jest niewiadoma. Na samym starcie nigdy bowiem do końca nie wiesz, na jakim etapie jesteś, bo sparingi i spotkania o punkty to dwie zupełnie inne bajki. Dlatego jestem bardzo zadowolony, że wygraliśmy, ale zdaję sobie też sprawę z tego, co nie zagrało. Sami sobie utrudniliśmy życie w końcówce, bo grając z przewagę zawodnika (w 75 minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Mateusz Bąkowicz - przyp. red.) powinniśmy byli wykorzystać okazję na strzelenie drugiego gola. Prowadząc 2:0 nie musielibyśmy się martwić, a nawet drżeć do samego końca, czy zdobędziemy 3 punkty. Na szczęście w ostatnich sekundach nasz bramkarz wykazał się przy rzucie karnym. Za tę interwencję należą mu się wielkie słowa podziękowania i ogromnego szacunku. Kuba wybronił nam 2 punkty i szczęśliwi oraz podbudowani zeszliśmy z boiska.

Nestorzy się wyróżniali

Ta ostatnia minuta z rzutem karnym po faulu Bartosza Jankowskiego przyćmiła obraz całego występu Tyszan, a warto przeanalizować jego całość. Goście oddali 16 strzałów z czego 7 było celnych! Gospodarze w tych samych rubrykach mieli cyfry 5 i 2. W dodatku na tle 22 piłkarzy – a od 75 minuty 21 zawodników – biegających po murawie zdecydowanie wyróżniali się Paweł Olkowski i Damian Kądzior. Nestorzy - mający za sobą występy w reprezentacji - pokazywali młodzieży, jak należy traktować boiskowe obowiązki. To oni wypracowali zwycięskiego gola - Ryguła przystawił tylko stopę do piłki, kierując ją do pustej bramki - i napędzali sporo akcji Trójkolorowych.

Sygnał Trąbki

Nie znaczy to jednak, że ciągnęli zespół za uszy do wygranej. Jako całość GKS Tychy wyglądał bowiem na zbilansowany i poukładany. Michał Trąbka w środku boiska dał sygnał, że potrafi pełnić rolę dyrygenta, a Mateusz Lewandowski pracował w ataku. Z dobrej strony zaprezentowała się też defensywa kierowana przez Matiję Horvata, a młodzieżowcy nie stanowili słabych punktów. Potwierdza to gol Ryguły, a Jankowski – choć to jego faul sprawił, że zwycięstwo zawisło na włosku – do 2 minuty doliczonego czasu gry spisywał się bez zarzutu. Oczywiście, będzie musiał wyciągnąć wnioski ze swojej ostatniej interwencji, ale patrząc na całość jego gry tyscy kibice mogą optymistycznie patrzeć w przyszłość, w której już w piątek o 20.30 kolejne wyjazdowe starcie – tym razem ze Stalą Stalowa Wola.

Jerzy Dusik

CZY WIESZ, ŻE...

W inauguracyjnej kolejce drugoligowego sezonu egzekwowano 5 rzutów karnych, ale tylko 1 został zamieniony na bramkę - pewnym egzekutorem był Maksymilian Hebel ze Stali Stalowa Wola, który ustalił wynik wyjazdowego meczu z Legią II Warszawa (2:0). Pozostali - Dawid Wolny (Stal), Valerijs Szabala (Chojniczanka), Przemysław Bargiel (Lechia Zielona Góra) i Hubert Muszyński (Śląsk II Wrocław) - koncertowo pokpili sprawę. 

(m)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się