Brunes znów będzie miał focha?
Korzystna sprzedaż Norwega to jeden z głównych celów Rakowa tego lata. Jeden klub mocno zabiega o tego piłkarza, ale musiałby jeszcze trochę dołożyć do obecnej oferty. Co najmniej milion euro.
Braut Brunes jesienią chciałby cieszyć się z goli w innej lidze niż ekstraklasa. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus
Wiele wskazuje na to, że w Rakowie mogą przeżyć powtórkę z rozrywki. O co chodzi? Mający niezwykle wysokie mniemanie o sobie napastnik, będący kuzynem jednego z najlepszych na świecie obecnie graczy na tej pozycji, może zastrajkować, jeśli klub nie zgodzi się na jego transfer. A ten na razie jest raczej dalej niż bliżej, ale po kolei.
Grymasy Norwega? Znamy
Jakiś czas temu ofertę za kuzyna Haalanda złożyło Częstochowianom Dinamo Zagrzeb. Chorwaci chcieli, Raków chciał, ale Norwega nie interesowało granie w kiepsko opakowanej lidze chorwackiej. Teraz ofertę złożyła Sparta Praga. Brunes chce, Czesi chcą, ale pięć milionów euro, które oferują, jest nie do zaakceptowania dla Rakowa. Częstochowianie rozpoczęli negocjacje z wysokiego „c”, krzycząc sobie za zdobywcę 16 bramek w poprzednim sezonie ekstraklasy 7,5 mln euro. Prażanie powiedzieli na to cztery, a ich obecna oferta – „w połowie drogi” i jak zapowiadają ostateczna – opiewa na 5,2 mln. Absolutne minimum, na które miałby się zgodzić Michał Świerczewski, to 6 milionów plus atrakcyjne bonusy. Czy Czesi będą w stanie podnieść ofertę? Zarzekają się, że nie, a przy Limanowskiego „dla zasady” nie zgodzą się sprzedać jednego z najlepszych graczy ligi i swojej największej gwiazdy za mniej. Impas zatem trwa w najlepsze, a zawodnik, który chce się ewakuować z Polski, kuluarowo znów zapowiada „włoski strajk” przerabiany już pod Jasną Górą za czasów Marka Papszuna i słynnej „afery tortowej”.
Swoją drogą ciekawe, że gardzący ligą chorwacką i niezwykle utytułowanym klubem, jakim jest Dinamo, Norweg ma takie parcie na przejście do Sparty, która w kraju nad Wełtawą w ostatnich latach jest w dużym cieniu lokalnego rywala, Slavii (swego czasu drugi praski klub również interesował się Brunesem). O ile bowiem sportowo czołowe kluby czeskie z pewnością przewyższają odpowiedników z naszej ligi, to już otoczka, opakowanie i całe know how czeskiej Chance Ligi jest zdecydowanie na niższym poziomie niż ekstraklasy.
Warianty zastępcze
Lista w rubryce „przyszli” nie jest w Rakowie jeszcze zamknięta. Na radarze znajduje się dwóch środkowych obrońców, wahadłowy oraz… trzech napastników. Żaden z transferów nie jest jednak na tyle blisko, aby sfinalizować go przed niedzielną inauguracją ligową z Wisłą Płock (godz. 14.45).
Prowadzenie rozmów z tak liczną grupą snajperów wskazuje jednak na to, że w Częstochowie będą mocno zdeterminowani na sprzedaż Brunesa, nawet już w trakcie rozgrywek. Z tą myślą sprowadzony został Mahir Emreli. 61-krotny reprezentant Azerbejdżanu miałby wówczas nieco czasu na wprowadzenie do zespołu. Poprzedni sezon w Kaiserslautern miał bardzo kiepski (jeden gol w 2. Bundeslidze), ale w rozgrywkach 2024/25, reprezentując Norymbergę, wyglądał nieźle (10 goli). Ryzyko niepowodzenia tego transferu jest niewielkie, bo były gracz m.in. Legii trafił na Limanowskiego na zasadzie bezpłatnego wypożyczenia. Niemcy będą się również dorzucać do wypłaty Azera. Jeśli Emreli by się w Rakowie sprawdził, w Częstochowie zagwarantowali sobie również całkiem atrakcyjny wykup piłkarza.
Wiele wskazuje również na to, że o minuty powalczy Adam Basse, który w ostatnim czasie dokonał sporego progresu, co najlepiej było widać na obozie przygotowawczym. Potrafi utrzymać się przy piłce, a ta szuka go w polu karnym. Na ten moment Raków nie zamierza wypożyczać zawodnika, który poprzedni sezon spędził w drugoligowym Hutniku Kraków (cztery gole w 12 meczach). Jeśli pod koniec okienka pojawi się opcja wypożyczenia do klubu, gdzie będzie miał zagwarantowanych sporo minut, być może dostanie zielone światło, ale na ten moment ma dostać szansę w drużynie Dawida Kroczka.
Mariusz Rajek
