Bramkarz „na spacerze”

Bez jakiejkolwiek zdobyczy z dwóch wcześniejszych wyjazdów wracali Bytomianie. Przełamali jednak w końcu tę passę w „meczu przyjaźni”.

W niezrozumiałą podróż w kierunku piłki, z dala od swej bramki, wybrał się Dawid Arndt. To była kosztowna dla Arki wycieczka.... Fot. Michał Kędzierski / Press Focus

W różnych momentach meczu czujemy się a to lepiej, a to gorzej; bardziej pewnie lub mniej pewnie – mówił po ubiegłoweekendowym remisie u siebie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki trener niebiesko-czerwonych, Konrad Gerega. Nie może nam się zdarzać takie wejście w II połowę, jak w tym spotkaniu. Nie możemy sobie w ten sposób dawać zabierać pewności siebie przez przeciwnika – analizował utratę gola w 50 sekundzie od wznowienia gry.

Na stadionie w Gdyni, na trybunach którego fani obu zespołów siedzieli zgodnie ramię w ramię (kibicowska sztama między nimi trwa od ponad pół wieku), Polonia i w pierwszą, i w drugą połowę weszła z należytą koncentracją. A gdy pod koniec pierwszego kwadransa Vladsislavs Gutkovskis zdołał się defensorom gości urwać, „asysta” Jakuba Szymańskiego przy nim była na tyle skuteczna, że Łotysz zdołał przymierzyć jedynie w boczną siatkę.

To idzie młodość!

Największe zagrożenie dla obrony Polonii – po raz pierwszy zagrała w identycznym zestawieniu jak mecz wcześniej – stanowiła gdyńska młodzież: 21-latkowie Filip Waluś i Michał Milewski oraz młodszy o dwa lata Kuba Solecki (choć przymiotnika „gdyńska” używamy ze względu na obecną przynależność klubową; cała trójka dołączyła do Arki latem). Jak się okazało, cały tercet odegrał ważną rolę w boiskowych wydarzeniach.

Dwaj pierwsi w końcówce 1. połowy „zmontowali” akcję, która przyniosła ich zespołowi prowadzenie. Już wcześniej obaj potrafili się na linii „szesnastki” urwać rywalom, ale uderzenie Milewskiego było niecelne, a to w wykonaniu Walusia obronił Wojciech Banasik. W 42 minucie był jednak bezradny: Milewskiego bytomscy obrońcy kryli „na radar”, jakby mając z tyłu głowy, że tego typu urządzeń w okolicach Trójmiasta jest wiele w dyspozycji Marynarki Wojennej...

To były zresztą te chwile, które trener Gerega nazywał lepszym bądź gorszym samopoczuciem, trwającym tym razem kilka minut. W doliczonych 120 sekundach poloniści dopuścili do „główki” Vladislavsa Gutkovskisa w słupek, a potem – do minimalnie niecelnego uderzenia Marco Komendy. Mogło być „pozamiatane”...

Kara z VAR-u

Wiedzieliśmy jednak, że będziemy mieć swoje momenty w 2. połowie. I ona się nam ułożyła super po czerwonej kartce – mówił przed kamerami TVP Sport po końcowym gwizdku Lucjan Zieliński. W 53 minucie na arenę wkroczył bowiem trzeci z wymienionych wcześniej młodych ludzi w Arce. Solecki do tego momentu grał bez zarzutu. W tejże jednak chwili – fakt, że dość nieszczęśliwie – doprowadził na 45. metrze przed bramką do upadku wychodzącego z kontrą Kamila Orlika. Po konsultacji z VAR-em arbiter anulował żółtą kartkę, pokazując młodziakowi czerwoną. Faul ów potraktowany został jako „akcja ratunkowa”, bo bramkarz Dawid Arndt był 25 metrów przed linią pola karnego i dojście polonisty do piłki groziłoby lobem z dystansu do pustej bramki! To była irracjonalne – i bardzo kosztowne – zachowanie golkipera!

Dali z siebie za mało?

Kilka minut później Arndt nie pomógł swej drużynie po raz kolejny, choć wydawało się, że płaskie uderzenie wspomnianego Zielińskiego (trzeci gol w sezonie) mógł sparować na róg. Już w końcowych fragmentach zaś co prawda ściągnął piłkę z głowy Daniela Rumina, ale pechowo skierował ją na nogę Kacpra Michalskiego. Potężną bombę Bytomianina przyjął na głowę stojący na linii bramkowej Komenda – i w ten sposób uchronił swój zespół przed utratą gola. Mimo czerwonej kartki mogliśmy zrobić w tej drugiej połowie coś więcej. Ale sytuacji mieliśmy mało. Dlatego mam pretensje do siebie i zespołu; powinniśmy więcej wymagać od siebie – podsumowywał Serafin Szota, stoper Arki.

Dariusz Leśnikowski

OCENA MECZU⭐ ⭐

Arka Gdynia – Polonia Bytom 1:1 (1:0)

1:0 – Milewski, 42 min, 1:1 – Zieliński, 64 min

ARKA: Arndt – Gruszkowski, Komenda, Szota, Gojny – Lewkot (72. Kun), Ambrosiewicz (72. Dominguez) – Solecki, Waluś (79. Dzięgielewski), Milewski (90+3. Lipkowski) – Gutkovskis (79. Rama). Trener Marek JAROLIM.

POLONIA: Banasik – Szymański, Krzyżak (66. Michalski), Wołkowicz (46. Szymusik) – M. Wolski (65. Kądziołka), Konieczny, Łabojko, Zieliński – Orlik (79. Wzięch), Andrzejczak - Wojtyra (46. Rumin). Trener Konrad GEREGA.

Sędziował Mariusz Myszka (Stalowa Wola). Widzów 10894. Żółte kartki: Arndt Wołkowicz, Krzyżak, Łabojko, Michalski. Czerwona kartka: Solecki (55. faul)


13 LAT minęło od ostatniej ligowej konfrontacji obu ekip. Spotkały się wówczas także na poziomie zaplecza ekstraklasy, w Gdyni gospodarze wygrali 3:1. Na wyjazdową wygraną Bytomianie czekają zaś już 18 lat. W marcu 2008 roku wygrali w Trójmieście w identycznych rozmiarach – 3:1 w potyczce ekstraklasowej.

12 GOLI zdobyli już w tym sezonie gracze bytomscy – najwięcej w całej pierwszoligowej stawce. Ponieważ jednak równolegle sporo bramek tracą, mimo tej skuteczności zajmują miejsce tuż nad strefą spadkową.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się