Boli, to się nie zmienia

Rachunek krzywd, jakich ostatnio ŁKS doznał od Chrobrego, powiększa się.

Piłkarze Chrobrego cieszą się w Łodzi. Fot. PAP/Marian Zubrzycki

Równo rok temu, 9 sierpnia 2025, Łodzianie przegrali w Głogowie. Potem znów ulegli Głogowianom w ligowym rewanżu, co oznaczało stratę sześciu punktów w końcowej tabeli, przegrali także po rzutach karnych baraż o awans do ekstraklasy, a teraz stracili kolejne trzy ligowe punkty. Na pocieszenie ŁKS wygrał tylko mecz bez znaczenia, o Puchar Polski. Nigdy chyba jeszcze w polskiej lidze nie zdarzył się taki przypadek, że w ciągu roku kalendarzowego dwa zespoły grały ze sobą aż pięciokrotnie w oficjalnych meczach. Przerwana została seria ośmiu meczów ŁKS bez porażki na własnym boisku. Poprzednim zespołem, który wygrał w Łodzi, był w lutym tego roku – a jakże – Chrobry…

Zaczęło się od wyraźnej przewagi gości, a szczególnie groźne były głogowskie skrzydła - Jewhen Szarabura (po jego dośrodkowaniu Arkadiusz Bąk zdobył bramkę) i Kelechukwu Ibe-Torti. Chrobry ze skrzydłami? Jan Matejko musiałby uruchomić na pełnych obrotach swoją malarską wyobraźnię, by stworzyć taki obraz. Przewaga gości w tej fazie wynosiła 75-25, musiało się więc to skończyć golem. Potem Chrobry zwolnił, ale gospodarzom nadal nic nie wychodziło, a wyrównujący gol to dar od VAR-u, bo zagrania ręka Kacpra Tabisia nikt nie dostrzegł oprócz kamer.

Goście się wyszaleli w pierwszej połowie i niewiele mieli później do powiedzenia. Nieoczekiwanie już w 59 minucie trener Szoka zdjął z boiska (przy gwałtownych protestach zawodnika) Fabiana Piaseckiego, który do tej pory aż tak wielu bramkowych szans nie zmarnował. Niczego w grze ŁKS nie poprawiło wejście na boisko debiutującego w tej drużynie Igora Strzałka, bo Kacper Nowakowski był do tej poru pożyteczny. Większe wyczucie miał trener Chrobrego, bo zwycięski kontratak gości w 77 minucie to zasługa Adriana Bukowskiego i Agona Sadiku, którzy weszli w końcowej fazie z ławki.

Komputer wyliczył procent posiadania piłki na 52-48 dla Łodzian, ale w zestawieniu z pierwszą fazą meczu raz jeszcze okazało się, że wszystkie tego rodzaju obserwacje są nic nie warte, bo najważniejsze i tak jest szczęście oraz intuicja.

Wojciech Filipiak

H H H

ŁKS – Chrobry Głogów 1:2 (1:1)

0:1 – Bąk, 20 min (głową), 1:1 - Piasecki, 45+1 min (karny), 1:2 – Bukowski, 77 min

ŁKS: Węglarz – Sokół (83. Szczygieł), Rudol, Fałowski, Keiblinger (73. Błachewicz) – Terlecki, Wysokiński, Hinokio (59. Arasa) – Nowakowski (73. Strzałek), Piasecki (59. Podliński). Trener Grzegorz SZOKA.

Chrobry: Bąkowski – Tabiś (85. Czajka), Grić, Kozajda, Bartolewski – Ibe-Torti (85. Grzelak), Lis (68. Bukowski), Bąk, Rybak (68. Staszak), Szarabura (74. Sadiku) – Strózik. Trener Łukasz BECELLA.

Sędziował Piotr Rzucidło (Warszawa). Widzów 574.1. Żółte kartki: Terlecki, Keiblinger, Sokół – Bukowski, Strózik.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się