Bitwa o mundial dla Niemców

Horror z dogrywką. Faule techniczne, spięcia i pogoń Polaków za mistrzowską drużyną w meczu, który wstrząsnął trójmiejską Ergo Areną.

Jordan Loyd robił, co mógł, ale tym razem wygrali rywale. Fot. PAP / Adam Warżawa

ELIMINACJE MŚ MĘŻCZYZN

Stawka niedzielnego meczu była dla Polaków potężna. W razie wygranej Biało-czerwoni mogli zapewnić sobie awans na mundial w Katarze. Jako pierwsi na świecie! Było też ogromne wyzwanie prestiżowe – wszak pokonać aktualnych mistrzów świata i Europy to nie byle co.

Pierwsi kibice przed potężną Ergo Areną zameldowali się jakieś pięć godzin przed meczem. Grupki fanów w koszulkach z Sochanem i Ponitką cierpliwie czekały na otwarcie bram. Biletów na spotkanie nie było już od kilku dni. Koszykarzy powitał komplet widzów. – Niemcy to niezwykle wymagający rywal, ale wychodząc na parkiet z orzełkiem na piersi, dajemy z siebie sto procent. Gra przy pełnych trybunach to dla nas coś niesamowitego. Chcemy pokazać, że polska koszykówka rozwija się we właściwym kierunku, podejmujemy mistrzów świata bez lęku i będziemy walczyć z nimi jak równy z równym – zapowiadał przed spotkaniem skrzydłowy Igor Milicić junior.

Goście zaczęli z piątką złożoną z graczy NBA oraz Euroligi na czele z kapitanem Dennisem Schroderem. Emocje u koszykarzy obu zespołów buzowały. Wystarczy wspomnieć, że wspomniany Schroeder zarobił przewinienie techniczne już w... 4 sekundzie, a po dwóch minutach miał na koncie 2 faule! Isaac Bonga omal nie pobił się z Aleksandrem Balcerowskim, a Jordan Loyd i Daniel Theus prowadzili bardzo ożywioną dyskusję z sędziami niezadowoleni z ich decyzji. I to wszystko już w pierwszych pięciu minutach meczu!

Polacy zaczęli tą samą piątką co trzy dni wcześniej w Rydze przeciw Izraelowi, ale ten mecz wyglądał zupełnie inaczej. Niemcy nie pozwalali naszym graczom na choćby sekundę zawahania, dominowali też pod koszami. W 10 minucie po kolejnej trójce goście mieli już 10 punktów przewagi, a pierwszą kwartę skończyli z 13 punktami przewagi (28:15). W drugiej kwarcie zaliczka przyjezdnych sięgnęła już 16 „oczek” (18:34). Biało-czerwoni dawno tak wysoko u siebie nie przegrywali.

Potem mecz się wyrównał. Schroeder i Tristan Da Silva, dwaj liderzy Niemców, szybko złapali trzy faule i trafili na ławkę. Pozostali też jakby osiedli na laurach, a ambitni Polacy cały czas próbowali odrobić straty. Do przerwy 10 punktów przewagi mistrzów świata (41:31).

W przerwie w polskiej szatni musiało być gorąco, odmienieni wrócili nasi środkowi, zwłaszcza Dominik Olejniczak. Czołowy zbierający włoskiej serie A podjął walkę z Niemcami, a kibice raz za razem nagradzali jego podniebne wsady. Im bliżej końca, tym bardziej naszym zawodnikom puszczały nerwy – sędziowie odgwizdywali faul za faulem, czasami były to przewinienia techniczne. Niemcy bezlitośnie karali nas rzutami osobistymi. Pod koniec trzeciej kwarty przewaga gości znów urosła do 15 punktów (70:55).

W czwartej kwarcie sygnał do ataku dał Milicić Jr., który dwa razy z rzędu trafił zza łuku. Po chwili trójkę rzucił Andrzej Pluta, zmniejszając dystans do rywali do ledwie dwóch punktów (70:72)!

Emocje były do ostatniego gwizdka. 131 sekund przed końcem dwoma pewnymi osobistymi Michał Sokołowski doprowadził do remisu (83:83). Potrzebna była dogrywka. Goście zaczęli ten fragment serią 7:0, ale naszego zespołu to nie złamało, bo po rzucie Przemysława Żołnierewicza na 40 sekund przed końcem znów był remis! Schroeder trafił dwa osobiste, a w odpowiedzi gospodarze nie dali rady oddać rzutu. Mimo porażki polscy kibice krzyczeli „Dziękujemy! Dziękujemy!”.

Taki wynik oznacza, że w grupie K nie ma już drużyny niepokonanej. Polska zaliczyła pierwszą przegraną w ósmym spotkaniu, identyczny bilans mają teraz Niemcy oraz Chorwaci. Ci ostatni w niedzielę ograli Holendrów. Te trzy zespoły są prawie pewne przepustki do Kataru. Kolejne mecze w listopadzie.

◼ Polska - Niemcy 94:96 (15:28, 16:13, 27:29, 25:13, d. 11:13)

POLSKA: Balcerowski 4, Sokołowski 5, Milicić Jr. 18 (3x3), Loyd 16 (3x3), Ponitka 20 (3x3) – Pluta 14 (3x3), Zyskowski, Łączyński 1, Olejniczak 12, Zapała, Żołnierewicz 4, Pisla. Trener Igor MILICIĆ.

NIEMCY: Bonga 10 (1x3), T. Da Silva 9 (1x3), Theis 7 (1x3), Schröder 18 (2x3), Kramer 5 (1x3) – O. Da Silva 6, Lô 13 (2x3), Olinde 8 (2x3), Bruhnke, Delow 6 (1x3), Mushidi, Thiemann 14 (1x3). Trener Alex MUMBRU.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się