Bez konkurentów
Miłosz Piekutowski zamienił Jagiellonię Białystok na Strasbourg, dołączając do Maxiego Oyedele.
Miłosz Piekutowski podczas jednego z nielicznych, ekstraklasowych meczów. Fot. Kasia Dzierżyńska/PressFocus
Choć w ostatnich dwóch sezonach miejsce między słupkami Jagiellonii zabarykadował Sławomir Abramowicz, wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że na ławce trener Adrian Siemieniec ma dostępnego kolejnego, bardzo utalentowanego zawodnika. Miłosz Piekutowski w pierwszej drużynie Jagiellonii rozegrał jednak tylko cztery mecze w lidze. W sezonie 2024/25 był przez pół roku zawodnikiem pierwszoligowej Stali Stalowa Wola. Na Podlasiu jego talent marnował się na ławce, a mimo tego, że w ekstraklasie nie miał wielu szans na zaprezentowanie się, wzbudził zainteresowanie klubów europejskich. Dlatego właśnie wczoraj został ogłoszony jego transfer do Ligue 1, do Strasbourga. W Jagiellonii skończył mu się kontrakt, więc Francuzi nie musieli nic płacić. Ryzyko jest więc dla nich żadne. Wzięli zawodnika, który jest obietnicą przyszłości, ma 20 lat i z pewnością może stać się poważnym bramkarzem na europejskim poziomie. Na razie jest… jedynym bramkarzem w kadrze Strasbourga. Mike Penders, który był „jedynką” w poprzednim sezonie, powrócił do Chelsea po okresie wypożyczenia. Rezerwowy Stefan Bajic przeniósł się na trzeci poziom rozgrywkowy do Niemiec, do Alemanii Aachen. Z kolei doświadczony Szwed Karl-Johan Johnsson po zakończeniu kontraktu na razie pozostaje bez klubu. W strukturach Strasbourga pozostaje 18-letni Gabriel Kerckaert, który w Ligue 1 jeszcze nie zadebiutował (parę razy był w kadrze meczowej). Do tej pory grał w drugiej drużynie. Na razie więc droga Piekutowskiego do pierwszej jedenastki nie wygląda najtrudniej.
(kaj)
