Bez fajerwerków i bez wysiłku
Gospodarze błyskawicznie podarowali Piastowi kuriozalną bramkę, więc Gliwiczanom wystarczyło tylko nieefektownie, acz efektywnie, kontrolować grę.
Gol z karnego był ważny dla Jorge Felixa (w środku). Dzięki temu wraz z kolegami mógł ogłosić światu, że został tatą. Fot. Piast Gliwice
Jeżeli ktoś chciałby dozować sobie motywowanie, na zasadzie „ten mecz ważniejszy, a inny mniej ważny”, zaprzeczyłby sportowej rywalizacji i mentalności, jakiej sobie życzymy w szatni i jakiej od siebie wymagamy – cytowaliśmy w przedmeczowej zapowiedzi Daniela Myśliwca. Szkoleniowiec Piasta najwyraźniej uznał, że warto sprawdzić ów „mental” u zawodników stanowiących „drugi garnitur” w meczach ligowych. W stosunku do sobotniego meczu w Lublinie, w pucharowej rywalizacji z trzecioligowym Chemikiem wymienił aż dziesięciu graczy (jego vis-a-vis – tylko jednego). Patrząc na końcowy wynik, można by jego decyzję uznać za słuszną. Ów wynik całej prawdy o meczu jednak nie mówi. Nie mówiąc o tym, że nie sposób z samego protokołu wyczytać dramatu, jaki rozegrał się w pierwszych sekundach.
Dwa – i wystarczy!
Dwukrotnie dotknęli piłki zawodnicy Piasta w pierwszych 19 sekundach gry. Na dodatek incydentalnie: wybijając piłkę głową, a potem – wybijając ją na aut. I... tyle wystarczyło, by goście objęli prowadzenie! Aleksander Karbowski spróbował rozegrać akcję pod pressingiem przez bramkarza. Jego intencji zupełnie nie zrozumiał jednak Aleks Pelczarski; i nie dogonił piłki zagranej „do niego” w światło bramki! Trudne ma ostatnie dni stoper gospodarzy: w sobotę ligowe spotkanie z Kotwicą Kórnik zakończył z czerwoną kartką już w 38. minucie!
Ivan groźny
O kolejnych 60 minutach gry – wyjąwszy parę prób gospodarzy, zazwyczaj niecelnych – można zapomnieć. Dopiero roszady dokonywane przez Myśliwca przywracały Gliwiczanom moc. Dobrą zmianę dał Ivan Lima: najpierw wystawił piłkę Maćkowi Kucharskiemu jedynie na dostawienie nogi z 3 metrów, potem wywalczył rzut karny, zamieniony na gola przez Jorge Felixa.
Piast więc – z wychowankiem Chemika, Filipem Borowskim, w składzie – postawione przed nim zadaniem wykonał. Bez fajerwerków, ale i bez większego wysiłku. Zapewne o to chodziło, wszak już w piątek derby z Katowiczanami. Dobrej reklamy ekstraklasowego grania kibicom miejscowego kopciuszka jednak nie zrobił...
(DaL)
◼ Chemik Bydgoszcz – Piast Gliwice 0:3 (0:1)
0:1 – Karbowski, 1 min (samob.), 0:2 – Kucharski, 67 min, 0:3 – Felix, 77 min (karny)
CHEMIK: Pelczarski – Hulisz, Ozga, Karbowski, Jaskuła (80. Kulig) – Rysiewski, Jarosz – Wierzbicki (60. Kamiński), Zagórski (80. Bednarek), Łoszkowski (65. Zaręba) – Perliński (80. Trojanowski). Trener Wiktor OSIŃSKI.
PIAST: Mendes-Dudziński – Borowski, Pitan, Fikaj, Maziarz (73. Lewicki) – Mucha (62. Lima), Łabojko (62. Boisgard), Leśniak, Felix (80. Vallejo) – Katsantonis, Kucharski (73. Sanca). Trener Daniel MYŚLIWIEC.
Sędziował Mateusz Stępniak (Gdańsk). Widzów 600. Żółte kartki: Jaskuła - Fikaj.
