Bez dodatkowego ciśnienia

Trener Wisły traktuje spotkanie z Wieczystą jak każdy ligowy mecz, w którym stawką są trzy punkty.

Mariusz Jop liczy, że Wisła zdobędzie trzeci komplet punktów przed własną publicznością. Fot. kasia Dzierżyńska/PressFocus

KRAKOWSKA RYWALIZACJA

Dla gospodarzy największym utrudnieniem była zmiana szkoleniowca lokalnego rywala. Trenerzy musieli poświęcić dodatkowe godziny na analizę gry poprzednich zespołów Żeljko Kopicia.

Problemy w końcówkach

W obozie wiślaków słychać, że Chorwat może nakreślić zespołowi inny plan niż Kazimierz Moskal, ale wraz z upływem minut i rosnącym zmęczeniem zawodnicy mogą wracać do starych nawyków. – Mieliśmy rozpracowaną drużynę Kazimierza Moskala, nie do końca wiemy, jakie korekty zrobi jego następca. W oczy rzuca się, że sporo bramek tracą w końcówkach. Mają problemy w ostatnim kwadransie – mówi Mariusz Jop, trener Wisły. W Szczecinie Krakowianie nie mogli skorzystać z kilku kontuzjowanych piłkarzy, m.in. Juliana Lelievelda i Frederica Duarte. Jop nie puszcza pary z ust, czy któryś z nieobecnych znajdzie się w kadrze na Wieczystą i czy w drużynie są nowe problemy zdrowotne. Wiadomo, że nie jest idealnie. – Stan wojsk nie jest pełny, ale mam na tyle szeroki skład, że nie jest to dla nas jakiś duży problem – stwierdza.

Na trzy pozycje

Nieco bardziej rozmowny jest w temacie nowego zawodnika, pomocnika Victora Meseguera. – Może obsadzić nawet trzy pozycje: „szóstkę”, „ósemkę”, a nawet „dziesiątkę”. Jest zaawansowany technicznie, ma nastawienie ofensywne, ale też potrafi bronić. Jak na zawodnika środka pola ma też niezły wzrost. Myślę, że będzie w stanie pomóc zespołowi – mówi. Hiszpan rozszerzy grono zawodników walczących o dwie pozycje na boisku. Krakowskie drużyny „ochrzczą” nową murawę, wymienioną po koncercie sanah. Plan jest taki, by komercjalizacja obiektu przyspieszyła i po zakończeniu każdego sezonu przy Reymonta odbywało się kilka koncertów, a przed kolejnymi rozgrywkami była kładzona nowa nawierzchnia. Trawnik pochodzi od sprawdzonego dostawcy z Węgier i wiślacy nie mają większych obaw co do jego jakości. Jeszcze w piątek trwały ostatnie prace pielęgnacyjne, dlatego nawet gospodarze nie mogli na nim trenować. Dopiero dziś zostaną wpuszczeni na boisko na krótką aktywację.

Pełny stadion

Choć kibice i media nazywają mecz derbami Krakowa – podobnie jak rozegrane w ubiegłym tygodniu spotkanie Wieczystej z Cracovią – Wisła nie promuje dzisiejszej rywalizacji nośnym hasłem. Postawiła na „krakoski mecz”, jakby chcąc podkreślić, że derby w królewskim mieście są tylko jedne. Dla trenera Jopa nazewnictwo nie ma najmniejszego znaczenia. Zapewnia też, że nie odczuwa większej presji. – To mecz jak każdy inny, o trzy punkty. Chcemy wygrać przed własną publicznością, tak jak dwa poprzednie spotkania, i budować siłę naszego stadionu. Zależy nam na widowiskowej grze i strzelaniu bramek – podkreśla. Kibiców nie trzeba było specjalnie zachęcać, bo dawno temu wykupili bilety, i stadion znów się wypełni. Wieczysta zamówiła 1500 wejściówek, ale nie wykorzysta wszystkich, więc kilkaset dodatkowych trafi do ogólnej sprzedaży. 

Zbliżenie z Cracovią

Przed „krakoskim meczem” nie było wspólnej konferencji prasowej i innych wspólnych działań promocyjnych, które można było dostrzec przed rywalizacją Cracovia-Wieczysta. Nie ma mowy o przypadku. Jak usłyszeliśmy w klubie z ulicy Reymonta, rywale nie proponowali takich inicjatyw, a oni sami nie zamierzali wychodzić przed szereg. W Wiśle byli mocno zdziwieni mocnym „zbliżeniem” Pasów i Wieczystej, za którym stał nowy dyrektor ds. komunikacji Konrad Kołakowski. To rzeczywiście nie było oczywiste, ponieważ większość fanów Żółto-czarnych sympatyzuje z Białą Gwiazdą. Zresztą klub z ul. Chałupnika nie pokwapił się, by szerzej zaprezentować nowego trenera. Żeljko Kopić w polskich mediach jeszcze nie przemówił.

Michał Knura

Czterech zatrzymanych

Krakowska policja poinformowała o zatrzymaniu czterech kiboli Wisły podejrzanych o pobicie 36-letniego pseudokibica Hutnika Jakuba C. ps. Yankes, który zmarł niedługo po brutalnym ataku. Jednego funkcjonariusze namierzyli w Krakowie, a trzech (w tym jeden nieletni) zdążyło uciec na Słowację, dlatego konieczna była międzynarodowa współpraca.







Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się