Będzie hit czy... shit?
Mecz z Lechią jawi się w Chorzowie jako ten „gruby”, który ma wyśrubować wynik frekwencyjny tego sezonu. Ale czy to się uda?
Niezależnie od suchych liczb należy pamiętać, że frekwencyjnie Ruch i tak jest w czołówce I ligi! Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
RUCH CHORZÓW
Nie ma co się oszukiwać – tendencja frekwencyjna na Ruchu jest obecnie ujemna. Suche liczby – tj. oficjalne wyniki, jakie podaje klub – jasno pokazują, że obecnych na Stadionie Śląskim ubywa. Wpływ na to ma kilka czynników, ale przede wszystkim coraz bardziej postępujące poczucie marazmu i beznadziei, że klub stoi w miejscu i nie przybliża się do tego, aby wrócić do ekstraklasy, by iść drogą kilku zespołów sąsiednich. A dlaczego tak jest, to już inny temat.
Słabsze inauguracje
Nie będziemy tu wnikać w kwestie stadionu przy Cichej – czy i kiedy powstanie, jaki wpływ na frekwencję ma konieczność jeżdżenia do Kotła Czarownic itp. Skupimy się na tym, co widać i co jest wymierne, policzalne, a co odnosi się do okresu Niebieskich w I lidze, po spadku z ekstraklasy – gdzie siłą rzeczy wszystko było „bardziej”. Fakty są takie, że domowa inauguracja bieżącego, trzeciego na zapleczu sezonu była w Chorzowie najuboższa frekwencyjnie. Wg oficjalnych danych klubu, na trybunach pojawiło się ledwo ponad 10 tysięcy fanów, o 500 mniej niż na pierwszym meczu przed rokiem i aż o trzy tysiące mniej niż po spadku. A rywal był najciekawszy – bo w porównaniu z Górnikiem Łęczna i Zniczem Pruszków tak właśnie należy postrzegać silną w skali pierwszoligowej Miedź. No ale to tylko jedna jaskółka.
Bytom i Wrocław się liczą
Ciekawsze jest natomiast porównanie frekwencji na Stadionie Śląskim w dwóch poprzednich sezonach. W obu przypadkach była ona zbliżona, niemal identyczna, ale... to złudne wrażenie. Zeszłe rozgrywki, czyli 2025/26 – 13 291. Kampania wcześniej – 13 037. Czyli progres? No nie do końca. I żeby była jasność – oba te wyniki zawyżają rekordowe mecze z Wisłą Kraków, ale jako że na tym drugim kibiców było więcej o... 21, to dla ukazania tendencji nie mają one żadnego znaczenia.
Dlaczego więc wynik zeszłego sezonu, choć lepszy, jest tak naprawdę... gorszy? Pomijając Wisłę, to z dwóch powodów – a brzmią one Polonia Bytom i Śląsk Wrocław. To na te spotkania – wliczając w to rzecz jasna fanów gości – przychodziły przełomowe liczby kibiców; kolejno 20 293 i 17 089. W sezonie 2024/25 takich meczów nie było, bo druga najwyższa frekwencja (po Wiśle) wyniosła 13 276 z ŁKS-em. Trzeba więc patrzeć na owo zestawienie porównawcze właśnie pod tym kątem, bo Polonia ze Śląskiem miały kardynalne znaczenie.
Prosty wniosek
W zeszłym sezonie było bowiem jeszcze tylko jedno spotkanie, na którym frekwencja przekroczyła 11 tysięcy – z Odrą Opole (11 244). Łącznie z Wisłą, Polonią i Śląskiem daje to cztery mecze ponad 11 „koła”. Natomiast w sezonie wcześniejszym takich spotkań było pięć, czyli więcej (komplet danych znajdziecie w tabelkach poniżej).
Kolejna rzecz, może jeszcze ważniejsza dla trendu, to mecze poniżej 10 tysięcy kibiców. To właśnie ta liczba jest uważana w Chorzowie za „mentalną barierę”, której nie chcą przekraczać w dół. Jest dyszka? Jest w porządku. Poniżej? No trochę słabo... W pierwszym sezonie po spadku były tylko dwa mecze, w których frekwencja zeszła poniżej tej granicy – z Miedzią (7761, w trakcie pamiętnej serii bez wygranej) oraz z Polonią Warszawa na zakończenie rozgrywek, gdy – z powodu burd z ŁKS-em – połowa stadionu została zamknięta (5768 widzów). W poprzednim sezonie z kolei meczów poniżej 10 tysięcy było już aż siedem.
Wniosek płynie stąd więc jasny – wynik frekwencyjny 2025/26 był wyższy niż 2024/25 tylko dzięki dwóm hitom, których pierwsza kampania po spadku nie miała. Całościowo jednak na Ruch chodzi coraz mniej osób. Mniej przyszło po roku na ŁKS, na Odrę, na GKS Tychy... Choć trzeba też zaznaczyć, że klub ma stałą, twardą liczbę kilku tysięcy wiernych fanów, którzy – czy to deszcz, czy gradobicie, czy seria porażek – chodzą na mecze i chodzić zawsze będą. Tak czy siak, Ruch ma czołową frekwencję w I lidze, lecz nie jest to przecież argument za spasowaniem w aurze samozadowolenia.
Takiego widoku w tym sezonie na Stadionie Śląskim nie zobaczymy. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
Co z tą cytryną?
Co to ma wspólnego z piątkowym meczem z Lechią? Ano to, że Gdańszczanie jawią się właśnie jako rywal z topu. Duży klub, z dużą bazą kibicowską, która nie żyje w przyjaźni z tą chorzowską. Lechia – mimo powszechnie znanych problemów sportowych – jawi się jako klub ekstraklasowy, a w dodatku z Ruchem nie grała meczu już od dziewięciu lat! Spotkanie z tym przeciwnikiem to półka podobna do meczu ze Śląskiem Wrocław (którego fani – jakby było mało punktów wspólnych – przyjaźnią się z tymi gdańskimi). Dla Niebieskich to szansa, by osiągnąć jeden z najlepszych wyników frekwencyjnych tego sezonu. Może najlepszy. Dlaczego to istotne z finansowego, organizacyjnego i PR-owego punktu widzenia – pisać już tu nie będziemy. Pytanie tylko... czy uda się wycisnąć cytrynę?
Bo nastroje wokół Ruchu nie należą do najlepszych. Jak już zostało wspominane, coraz więcej kibiców przeżywa poczucie marazmu i nie ma gwarancji, że uda się przekonać dodatkowe X tysięcy fanów, aby przyszli akurat na tego rywala. Pewne jest, że Lechia to bezapelacyjnie najgorętszy rywal, jaki przybędzie na Śląski tej jesieni. Ruch zapowiedział ten mecz jako „hit rundy”, co jeden z jego kibiców przerobił ironicznie na... „shit rundy” (jakby ktoś nie wiedział, „shit” to po angielsku g**no). To oczywiście nawiązanie do słabego wyniku punktowego Niebieskich na początku tego sezonu, trzeciego na zapleczu. Wygrać się jeszcze piłkarzom nie udało, wątpliwości wokół nich narastają, a - jak wiemy – chorzowscy kibice bardzo niecierpliwią się brakiem ekstraklasy.
Pozostali jesienni rywale – z całym szacunkiem dla nich – nie będą grzać tak jak Lechia. Kto ma nabić frekwencję w I lidze, jak nie ona? Na wiosnę kilka ciekawych meczów będzie, bo to i Arka, i ŁKS, i obie Polonie. No ale mając na uwadze raczej ujemną tendencję frekwencyjną, brak rekordu z Wisłą, nikłe perspektywy walki o awans bezpośredni – czy uda się nadgonić hity z zeszłego sezonu? Na średnią frekwencję rzędu 13 tysięcy osób zdecydowanie nie ma co liczyć.
Piotr Tubacki
10 063 KIBICÓW przyszło na pierwszy tegoroczny mecz Ruchu u siebie, gdy rywalem była Miedź. To najniższy wynik, odkąd Niebiescy grają w I lidze. Rok temu było to 10 579 kibiców z Górnikiem Łęczna, a dwa lata temu – tuż po spadku – 13 194 osób ze Zniczem Pruszków.
900 BILETÓW (niecałe) otrzymali na mecz w Chorzowie kibice gdańskiej Lechii.
FREKWENCJA RUCHU 2025/2026
1. Wisła Kraków 53 314
2. Polonia Bytom 20 293
3. Śląsk Wrocław 17 089
4. Odra Opole 11 244
5. ŁKS Łódź 10 785
6. Górnik Łęczna 10 579
7. GKS Tychy 10 368
8. Pogoń Siedlce 10 153
9. Stal Mielec 10 078
10. Chrobry Głogów 10 020
11. Znicz Pruszków 9689
12. Miedź Legnica 9346
13. Wieczysta Kraków 9284
14. Stal Rzeszów 9247
15. Polonia Warszawa 658
16. Pogoń Grodzisk Mazowiecki 8278
17. Puszcza Niepołomice 7518
ŚREDNIA 13291
FREKWENCJA RUCHU 2024/2025
1. Wisła Kraków 53 293
2. ŁKS Łódź 13 276
3. Znicz Pruszków 13 194
4. Arka Gdynia 12 408
5. Odra Opole 12 252
6. GKS Tychy 10 898
7. Górnik Łęczna 10 858
8. Warta Poznań 10 744
9. Kotwica Kołobrzeg 10 407
10. Bruk-Bet Termalica Nieciecza 10 214
11. Wisła Płock 10 196
12. Chrobry Głogów 10 111
13. Stal Rzeszów 10 091
14. Pogoń Siedlce 10 083
15. Stal Stalowa Wola 10 073
16. Miedź Legnica 7761
17. Polonia Warszawa 5 768
ŚREDNIA 13 037
JESIEŃ 2026 NA STADIONIE ŚLĄSKIM
2. kolejka Miedź Legnica 2 sierpnia
4. Lechia Gdańsk 14 sierpnia
7. Unia Skierniewice 5 września*
8. Podbeskidzie Bielsko-Biała 12 września
11. Odra Opole 17 października
12. Pogoń Grodzisk Mazowiecki 24 października
15. Warta Poznań 21 listopada
17. Puszcza Niepołomice 5 grudnia
18. Bruk-Bet Termalica Nieciecza 12 grudnia
* dokładne daty od 7. kolejki wzwyż nie są jeszcze potwierdzone
