Będą to pamiętać do końca życia
Rozmowa z Grzegorzem Kapicą, królem strzelców ekstraklasy w barwach Szombierek z 1982 roku, byłym piłkarzem belgijskich klubów Sint-Truidense VV i Tournai
Starcie Jeremy Doku (z lewej) z Pau Cubarsim. Fot. PAP/EPA
Co panu w tym meczu podobało się najbardziej?
- Nieustępliwość Hiszpanów. Do końca wierzyli w zwycięstwo, do końca robili wszystko, żeby zdobyć bramkę dającą awans. Uważam, że z przebiegu gry zasłużyli na awans.
Mecz udowadnia jak ważni są rezerwowi. Znów o wyniku przesądził ten niesamowity Merino...
- Tak, rezerwowi to nie szczegół, to ważny element gry. Coraz częściej zdarza się, że o wyniku przesądzają zmiennicy. Merino stał się amuletem - kolegów z drużyny, trenera i kibiców. Będzie to pamiętał do końca życia.
Zejście kontuzjowanego belgijskiego bramkarza Courtoisa miało znaczenie?
- Decydujące! Świetny bramkarz, który wiele razy Belgię ratował, także na tych mistrzostwach. Pokonał go uraz, a zmiennik nie stanął na wysokości zadania. Popełnił decydujący o wyniku błąd przy strzale, który nie wydawał się szczególnie trudny do wybronienia. To smutne, bo cokolwiek się nie zdarzy - będzie musiał z tym żyć, będzie o tym pamiętał. To jest ryzyko bycia zawodowym piłkarzem - popełnić błąd, który będą pamiętać ci po latach.
Belgowie potrafili wracać do gry w nieoczekiwanych momentach. Tak było z Senegalem, tak było przed przerwą z Hiszpanią. Rośli w trakcie turnieju, ale tym razem to nie wystarczyło...
- Z pewnością nie będą wracać z tego turnieju zadowoleni. Ćwierćfinał mistrzostw świata to osiągnięcie, ale piłkarz zawsze chce więcej. Belgowie nie czują teraz żadnej satysfakcji.
U Belgów zabrakło Youriego Tielemansa, ważnego ogniwa środka pola, jednego z liderów. To on strzelił dwa gole w niesamowitym meczu z Senegalem. Piłkarz odniósł uraz podczas rozgrzewki. Brakowało go? To bardzo trudny moment dla trenera: w ostatniej chwili przemeblowywać drużynę...
- Wyjątkowy pech. Sam jako zawodnik i trener nie pamiętam takiej sytuacji. Przykro się na to patrzyło, człowiek jest bezsilny.
Hiszpanie w ostatnich latach stali się symbolem wyrafinowanej gry ofensywnej, jednak przecież na tych mistrzostwach dopiero teraz stracili pierwszą bramkę. Co jest u nich szczególnie godne podziwu?
- Szanuję ich za całość. Zawsze starają się z przodu i mogą atakować ze spokojem, bo wiedzą, że z tyłu również są mocni. To świetnie ułożona drużyna, właściwie bez słabych punktów.
Dochodzimy do sedna. Przed nami półfinał potęg: na Hiszpanię czeka Francja, zespół również bez słabych punktów. Zapowiadają się wielkie grzmoty...
- Oj, będzie się działo! Zapowiada się świetny mecz, obie drużyny mają wszystko. Hiszpanie są mistrzami Europy, Francuzi mają niezwykłego Mbappe, ale i niegorszych jego kolegów. Zapowiada się wspaniały półfinał.
Rozmawiał Paweł Czado
