Bajtel, który trenował z dorosłymi

Pasjonująca opowieść Marka Pietrka, który prowadził Kamila Grabarę na początku jego drogi, w dwóch klubach.

Kariera Kamila Grabary robi wrażenie na śląskich bajtlach. A tu sam bohater tej opowieści (przodem, najwyższy spośród młodych zawodników), latem 2009. Fot. Kronika Wawelu Wirek

Kamil Grabara zaczynał grę za bajtla w Rudzie Śląskiej, pochodzi „stond”. Jak to się wszystko się zaczęło?Opowiada Marek Pietrek, syn Henryka, mistrza Polski z Ruchem w 1968 roku: - Pracowałem wtedy jako trener bramkarzy w Wawelu Wirek. Miałem zajęcia z pierwszą drużyną, ale zaproponowano mi też szkolenie maluchów i młodzieży. No i Kamila od razu zapamiętałem, bo... rzucał się w oczy. Jego zawsze przyprowadzały na treningi mama z babcią, to było zapadające w pamięć. To było wtedy dziecko, które oprócz tego, że było małe, od razu - i to też było niecodzienne - wiedziało, czego chce. No i Kamil... miał niebieską krew! Jego ojciec to kibic Ruchu, który jeździł za drużyną, a Kamil w tej atmosferze dorastał... Jednocześnie był na tyle dojrzały, charakterny, na tyle pod względem mentalności wyprzedzał rówieśników, że zacząłem zabierać go - jako dzieciaka - na zajęcia dorosłych bramkarzy, seniorów!

Musisz mi uwierzyć

Grabara rozwijał się szybko. Pracuje z Markiem Pietrkiem najpierw w Wawelu, a potem w klubie Stadion Śląski. Zawsze był wyszczekany. - Potrafił czasem powiedzieć coś, przez co szło wyskoczyć z butów, ale... nie do mnie. Respekt zawsze miał. Zdarzało się, że było widać, gdy nie chciał zbytnio czegoś robić, co mu zaleciłem. Nigdy jednak tego nie skomentował. Zawsze polecenia wykonywał, jak trzeba było. Nawet gdy krew aż mu buzowała (uśmiech). Po prostu: uwierzył w moje słowa, które powtarzam zresztą każdemu bajtlowi, który chce zostać bramkarzem. Brzmią one tak: „Jeśli chcesz trenować ze mną i chcesz się czegoś nauczyć, to musisz słuchać. Jeśli masz zamiar przychodzić tylko po to, żeby te półtorej godziny odbębnić, to nawet nie przychodź. Ja ci i tak podpiszę obecność na treningach. Bo jeśli nie będziesz robić tego, co ja chcę, to nie będę mógł ci zagwarantować tego, że zostaniesz prawdziwym bramkarzem. Jeśli jednak mi zaufasz to, uwierz mi, efekty prędzej czy później przyjdą”.  

Marek Pietrek zdaje sobie sprawę, że każdy z młodych marzy, chce zajść na szczyt, grać w sławnych klubach i do reprezentacji. Każdy chce być Młynarczykiem i Dudkiem, to go napędza. Kamil, powtórzmy, od początku wiedział, czego chce. 

Grunt to psychika

- Co jest najmocniejszą stroną Kamila Grabary? - pytam.

- Myślę, że psycha - odpowiada bez wahania Marek Pietrek. Pamięta do dziś chwilę, kiedy Kamil wraz ojcem przyszedł się pożegnać, bo odchodził ze Stadionu Śląskiego do Ruchu. Było to dwadzieścia metrów od miejsca, gdzie rozmawiamy, niedaleko wejścia na Stadion Sląski. - Powiedziałem mu wtedy: Kamil, ty musisz umieć się cenić. Bo jeśli sam nie będziesz się cenił, to nikt cię nie będzie cenił. Nie wiem, czy te słowa z nim zostały, ale kiedy widzę go dziś, po latach, to wiem, że się ceni. On wie, co potrafi, i wie, ile włożył w to pracy. Chapeau bas! Zasłużył na to własną wytrwałością. Nikt niczego mu nie dał, o wszystko musiał walczyć - uważa trener.

Międzynarodowe doświadczenia

Kamil Grabara w Ruchu znalazł się w 2012 roku, ale w lidze w pierwszym zespole nigdy nie zagrał. Jako 17-latek wyjechał na zachód. Trafił do Liverpoolu, w którym spędził trzy lata. Pierwszy mecz w lidze zaliczył dopiero w duńskim Aarhus, potem w angielskim Huddersfield i znowu w Danii  - już w Kopenhadze. W 2024 trafił do Wolfsburga. Przyszedł do tej drużyny, by pomóc jej awansować do europejskich pucharów, ale niemiecki zespół notował pogłębiający się regres, z którego nie potrafił się wydobyć, a który doprowadził do spadku. Grabara przez te dwa lata jednak był zdecydowanie najlepszym piłkarzem Wilków. Chwalili go w Niemczech zarówno kibice jak i eksperci. Najkrócej pisząc: wyróżniał się w Bundeslidze. W reprezentacji Polski zagrał dotychczas sześć razy, Jan Urban na niego liczy. 

Kontakt jest

Marek Pietrek patrzy na postępy Grabary z satysfakcją. - Mamy kontakt, nawet wczoraj z nim pisałem - uśmiecha się. W czerwcu bramkarz miał ślub, był w Polsce. - Spotkaliśmy się wtedy w Rudzie Śląskiej. Zaproponowałem, żeby pojawił się na obozie, który prowadziłem, żeby pokazał się chłopakom. Nie odmówił, podobnie zresztą było, gdy był jeszcze zawodnikiem Liverpoolu. „Trenerze, widział pan?! Grabara tu był w pobliżu!”- ekscytowali się. Zadzwoniłem wtedy do niego i poprosiłem, żeby przyjechał. Zrobił to bez wahania, chłopcy porobili zdjęcia, byli zachwyceni. Zawsze będę życzył mu powodzenia - mówi z uśmiechem Pietrek. 

Paweł Czado

Marek Pietrek

ur. 29 lipca 1965 r.

Bramkarz. Kluby: Ruch Chorzów, Stadion Śląski Chorzów, Szombierki Bytom, AKS Chorzów, Zgoda Bielszowice, ROW Rybnik, Polonia Hamburg, Zagłębie Sosnowiec, Urania Ruda Śląska, Grunwald Halemba (w barwach tego ostatniego zagrał przeciw reprezentacji Polski w towarzyskim meczu na Stadionie Śląskim). 

Po zakończeniu kariery trener bramkarzy, m.in. w Ruchu Chorzów i Wawelu Wirek, od 2009  w Stadionie Śląskim, gdzie zastąpił ojca Henryka, mistrza Polski z Ruchem w 1968 roku. Wychowawca m.in. Macieja Browarskiego, mistrza sportów walki, m.in. KSW (który zrezygnował z futbolu, ale dziękował trenerowi za nauczenie podejścia do sportu, konsekwencji i pracowitości), a także - Kamila Grabary, Miłosza Mleczko, Rafała Franke, Bartosza Mrozka, Mateusza Kuchty, Szymona Frankowskiego, Kacpra Kołotyło oraz reprezentantów Polski w futsalu - Krystiana Brzęka i Michała Widucha 

Marek Pietrek. Fot. Paweł Czado

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się