Bajka londyńska
Marta Kostjuk i Linda Noskova uzupełniły grono półfinalistek Wimbledonu. Arthur Fery uszczęśliwia gospodarzy.
Tak wygląda... brytyjska Maja Chwalińska, czyli Arthur Fery. Fot. PAP/EPA
Przed miesiącem my mieliśmy swoją bajkę w Paryżu, gdzie Maja Chwalińska prosto z kwalifikacji doszła aż do wielkoszlemowego finału na czerwonej mączce Rolanda Garrosa. W ostatnich dniach baśń na londyńskiej trawie przeżywają Brytyjczycy w związku ze swoim męskim odpowiednikiem „Kopciuszka”. W niedzielę skończy 24 lata i nazywa się Arthur Fery, a wymowa jego nazwiska aż prosi się o nawiązanie do angielskiego „fairy tale”, czyli bajkowej historii właśnie.
Fery, który przystępował do Wimbledonu z zaledwie sześcioma zwycięstwami w głównym cyklu ATP i otrzymał „dziką kartę”, w środę zapewnił sobie awans do półfinału, odnosząc imponujące zwycięstwo w trzech setach nad Włochem Flavio Cobollim.
Po ćwierć wieku
Analogii z parysko-polskim „Kopciuszkiem” nie brakuje – Brytyjczyk urodził się w Sevres, na przedmieściach stolicy Francji. W rankingu ATP jest numerem 114.; dokładnie takie samo miejsce zajmowała na liście WTA Chwalińska przed rozpoczęciem paryskich zmagań! Po nich Polka katapultowała się na 21., Fery również zanotuje spektakularny awans - obecnie w rankingu „na żywo” jest już 36.
Na starszego o dwa miesiące Cobolliego ma patent, w tym roku pokonał go po raz drugi – w styczniu również w trzech setach był od niego lepszy w pierwszej rundzie Australian Open. W palącym londyńskim słońcu zaprezentował wszechstronny tenis, całkowicie dominując nad 10. tenisistą rankingu. Tym samym Brytyjczyk został najniżej notowanym półfinalistą turnieju singlowego mężczyzn na kortach SW19 od ćwierć wieku – czyli czasu, gdy zajmujący wówczas 125. miejsce na świecie Chorwat Goran Ivanisević sięgnął po tytuł w 2001 roku.
- To niesamowite, drugi raz gram na korcie centralnym i odnoszę drugie zwycięstwo. Naprawdę nie mogę w to uwierzyć – powiedział Fery w wywiadzie udzielonym na korcie. Został zaledwie piątym Brytyjczykiem w erze Open (od 1968 roku) w półfinale Wimbledonu, w piątek o finał na kortach All England Club zmierzy się z rozstawionym z numerem 2. i tegorocznym mistrzem Rolanda Garrosa, Alexandrem Zverevem.
Koniec fatalnej serii
Niemiec wywalczył awans po gładkim zwycięstwie nad rozstawionym z numerem 6. Taylorem Fritzem i przełamał niemoc, bo przegrał siedem ostatnich pojedynków z Amerykaninem.
Tenisista z Hamburga już osiągnął najlepszy wynik w Wimbledonie w karierze, do tej pory najdalej dotarł do czwartej rundy. Awans do finału pozwoli Zverevowi na wyprzedzenie w światowym rankingu drugiego obecnie Hiszpana Carlosa Alcaraza, pauzującego z powodu problemów zdrowotnych.
We wtorek awans do półfinałów wywalczyli lider rankingu i broniący tytułu Włoch Jannik Sinner, a także 24-krotny zwycięzca wielkoszlemowy Novak Djoković. Spotkanie Serba z Felixem Augerem-Aliassime’em trwało aż pięć godzin i 15 minut i zakończyło się kilka minut przed godziną 23 czasu lokalnego, po której nie można już rozgrywać meczów.
- Nie wiem, która dokładnie była godzina, ale słyszałem okrzyki publiczności, że musimy zdążyć przed godziną graniczną. Atmosfera była kapitalna, jest czymś ekscytującym wziąć udział w tak epickim meczu, niezależnie od tego, jak by się on skończył. Nie przypominam sobie, żebym grał tutaj kiedyś tak długo. Wykorzystałem wszystkie swoje okazje, wybrałem odpowiednie rozwiązania, ale przede wszystkim wytrwałem - podsumował 39-letni Serb. Jego półfinał z Sinnerem zapowiada się pasjonująco.
Krok od historii
W środę w półfinale rywalizacji kobiet zameldowały się Czeszka Linda Noskova (nr 9.) i Ukrainka Marta Kostjuk (12.), które dołączyły do Amerykanki Coco Gauff (7.) oraz Czeszki Karoliny Muchovej (10.). Noskova pokonała Belgijkę Elise Mertens (25.), a Kostjuk wygrała z Włoszką Jasmine Paolini (13.), obydwa mecze rozstrzygnęły się w dwóch setach.
Ukrainka, która miesiąc wcześniej po raz pierwszy dotarła do najlepszej czwórki turnieju wielkoszlemowego, ulegając we French Open późniejszej triumfatorce, Mirrze Andriejewej, w 69 minut w swoim debiucie na korcie centralnym pokonała finalistkę Wimbledonu z 2024 roku Paolini. 24-letnia tenisistka z Kijowa przed rozpoczęciem turnieju nie wygrała meczu na trawie od dwóch lat, w londyńskim Wielkim Szlemie najdalej doszła do trzeciej rundy. Teraz już wyrównała najlepszy wynik w historii ukraińskiego tenisa na Wimbledonie, osiągnięty wcześniej przez Elinę Switolinę, która dwukrotnie docierała do półfinału.
Dla podopiecznej polskiej trenerki Sandry Zaniewskiej było to 21. zwycięstwo w ostatnich 22 meczach, z czego aż 10 odniosła w turniejach wielkoszlemowych. - Nie potrafię wskazać jednej konkretnej rzeczy, która wszystko zmieniła. Tenis jest bardzo złożonym sportem i nie da się oddzielić jednego elementu od reszty. Wydaje mi się, że kluczem jest większa regularność z dnia na dzień, zarówno w mojej grze, jak i w tym, jak się czuję – tłumaczyła Kostjuk.
Wyprzedzą Świątek?
Nieco więcej problemów w ćwierćfinale miała Noskova. 21-letnia Czeszka potrzebowała godziny i 46 minut, by pokonać Mertens, jednak zdołała zamknąć spotkanie w dwóch setach. Młoda tenisistka z Vsetina po raz pierwszy zagra w półfinale Wielkiego Szlema. Do tej pory jej najlepszym wynikiem w Wimbledonie była czwarta runda, którą osiągnęła w zeszłym roku. Ten sezon na kortach trawiastych jest jednak bardzo dobry w jej wykonaniu, w czerwcu w Berlinie zdobyła pierwszy tytuł na tej nawierzchni w karierze.
Zarówno Noskova, jak i Kostjuk mają szansę na wyprzedzenie w światowym rankingu ubiegłorocznej mistrzyni Wimbledonu Igi Świątek, która odpadła w 3. rundzie. Potrzebują do tego jednak zwycięstwa w całym turnieju.
(ToM)
Wyniki ćwierćfinałów
Kobiety: Linda Noskova (Czechy, 9) - Elise Mertens (Belgia, 25) 6:3, 7:5, Marta Kostjuk (Ukraina, 12) - Jasmine Paolini (Włochy, 13) 6:3, 6:2.
Pary półfinałowe: Muchova - Gauff, Kostjuk - Noskova.
Mężczyźni: Novak Djoković (Serbia, 7) - Felix Auger-Aliassime (Kanada, 3) 7:6 (12-10), 3:6, 6:3, 6:7 (4-7), 7:6 (10-4), Arthur Fery (W. Brytania) - Flavio Cobolli (Włochy, 9) 6:4, 7:6 (7-4), 6:0, Alexander Zverev (Niemcy, 2) - Taylor Fritz (USA, 6) 6:4, 6:4, 6:2.
Pary półfinałowe: Jannik Sinner (Włochy, 1)- Djoković, Fery - Zverev.
Półfinał nie dla Piter
Z Wimbledonem pożegnał się w środę ostatni przedstawiciel polskiego tenisa - Katarzyna Piter i czeska tenisistka Anna Siskova odpadły w ćwierćfinale gry podwójnej: przegrały z rozstawionymi z numerem 2. Kanadyjką Gabrielą Dabrowski i Brazylijką Luisą Stefani 1:6, 2:6. 35-letnia Poznanianka pierwszy raz wygrała w Wielkim Szlemie więcej niż jedno spotkanie (w sumie trzy). W pierwszej rundzie Dabrowski i Stefani wygrały z Alicją Rosolską i Chilijką Alexą Guarachi.
