Awans to obowiązek!
Raków będzie murowanym faworytem starcia w 2. rundzie eliminacji Ligi Konferencji. Pierwszy mecz ze zdobywcą Pucharu Malty dziś wieczorem.
Fran Tudor (z prawej) jest jedynym graczem Rakowa, który z boiska pamięta debiut Częstochowian w Europie. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Wylosowanie Valletty przyjęto w Częstochowie z dużym entuzjazmem, ale nie ma się czemu dziwić – na 13 prób polski klub jeszcze nigdy z maltańskim nie przegrał (11 zwycięstw, 2 remisy). Raków chce zamknąć sprawę awansu już w Częstochowie, ale w tym miejscu warto przypomnieć – ku przestrodze, że Valletta jest zarazem jedynym maltańskim klubem, który akurat z polskim… również nie przegrał! W 2010 roku Ruch Chorzów wyeliminował ich w drugiej rundzie eliminacji Ligi Europy jedynie dzięki bramce zdobytej na wyjeździe (0:0, 1:1). Teraz takie wyniki oznaczałyby dogrywkę.
Bez porównania
Rozpatrywanie takich scenariuszy w ogóle jednak nie powinno mieć miejsca. Już sama wycena kadry najpopularniejszego i zarazem najbardziej nielubianego na wyspie klubu (Valletta na Malcie ma casus Legii) sprawia bowiem, że wyeliminowanie takiego klubu jest dla Rakowa bezwarunkowym obowiązkiem. Niewiele ponad cztery i pół miliona euro to mniej niż Sparta Praga oferuje (5,2 mln) za Jonatana Brunesa, a Częstochowianie ani myślą się zgodzić.
Kadra drużyny trenera Thane Micallefa to prawdziwe „multi-kulti” – znajdziemy tam m.in. Brazylijczyków, Argentyńczyków, Portugalczyka, Rumuna, Serba czy rezerwowego bramkarza z wysp Saint Kitts i Nevis. Na europejskim rynku to jednak gracze w zdecydowanej większości anonimowi. Najlepszym piłkarzem jest pomocnik Brandon Paiber - kapitan zespołu pochodzi z Argentyny, ale ma też maltański paszport. Uwagę zwrócić można też na lewego obrońcę Manuela Morello czy 20-letniego Jake’a Azzopardiego, który ma już trzy występy w dorosłej reprezentacji i uznawany jest za jeden z największych talentów maltańskiego futbolu.
Dużo zmian
Częstochowianie są zdecydowanym faworytem, ale u progu sezonu nie brakuje im problemów. Brunes, podobnie jak przed rokiem mniej więcej o tej samej porze, mocno naciska na transfer i nie wiadomo z jaką motywacją wyjdzie na boisko (przed rokiem symulował kontuzję).
Chęć podjęcia wyzwania w silniejszej lidze (marzy mu się MLS) wprost wyraża też Stratos Svarnas, a to kluczowi gracze drużyny. Jeśli dodamy do tego odejścia Oliwiera Zycha, Iviego Lopeza czy Pawła Dawidowicza, obraz jawi się lekko nieciekawie. Transfery przychodzące jak na razie nie rzucają na kolana i trudno spodziewać się, aby którykolwiek z ośmiu pozyskanych latem zawodników (może poza Adinem Molnarem) był wzmocnieniem pierwszego składu.
- Za nami dwa zgrupowania i bardzo mocne gry kontrolne. Jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu i zespół jest głodny gry. Mecze o stawkę będą prawdziwą weryfikacją. O celach na sezon nie chciałbym teraz mówić, bo są one uzależnione od wielu czynników – mówi przed meczem trener Dawid Kroczek, który będzie mógł liczyć na wszystkich zawodników poza mającym pewne problemy Laminem Diaby-Fadigą.
- Na pewno od pierwszego meczu musimy zagrać na pełnych obrotach. Trzeba będzie uważać na kontry i szybko reagować po stracie piłki – dodaje Fran Tudor, który jako jedyny z obecnej kadry Rakowa pamięta debiut Częstochowian w europejskich pucharach – dokładnie pięć lat i jeden dzień temu z Suduvą Mariampol (0:0).
Potem już trudniej
Schody dla Rakowa mają zacząć się już w kolejnej rundzie. W razie wyeliminowania Valletty czwarta drużyna poprzedniego sezonu ekstraklasy zmierzy się bowiem z przegranym pary Hammarby Sztokholm – Anderlecht Bruksela. Przy Limanowskiego nie mają wątpliwości, że to najgorsze losowanie z możliwych na tym etapie, ale też uczciwie przyznają, że w ostatnich latach często uśmiechało się do nich szczęście, a jak wiadomo – jego suma często równa się zero.
– Najpierw przejdźmy drużynę z Malty. W piłce rozdawanie kart wcześniej często źle się kończy, choć oczywiście nie zakładamy tak czarnego scenariusza. Teoretycznie każdy rywal w trzeciej rundzie wydawał się łatwiejszy, ale musimy to zaakceptować. Nie da się mieć zawsze szczęścia w losowaniu. Wydaje mi się, że będą to Szwedzi, bo są słabszą drużyną od Anderlechtu. Hammarby wydaje się do przejścia, chcemy wygrywać z takimi zespołami – mówi nam członek zarządu Rakowa Rafał Niewmierzycki.
Mariusz Rajek
Transmisja z YouTube’a
Rywalizacją z Maltańczykami nie była zainteresowana (lub oferowała stawki nie do zaakceptowania dla Rakowa) żadna stacja telewizyjna, w związku z czym spotkanie transmitować będzie Kanał Sportowy na platformie YouTube, a komentarzem okrasi je Mateusz Borek, który ledwie cztery dni temu komentował finał mundialu Hiszpania – Argentyna dla TVP. Nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia, ale w podobny sposób ma zostać przeprowadzona relacja również ze spotkania rewanżowego na Malcie (30.07, godz. 19.30) – nadawcy mają się wymienić sygnałami ze stroną maltańską.
