Ani zegarka, ani zwycięstwa
Legia straciła pierwsze dwa punkty w sezonie. A mogła nawet trzy.
Oficjalną prezentację klubowej czapeczki otrzymanej w prezencie Marek Papszun – jak widać – odłożył na kiedy indziej. Fot. PAP/Piotr Polak
Znacie? To poczytajcie raz jeszcze:
- Nie chcę żadnego prezentu. Po prostu wygrajcie ten mecz – rzekł trener, który akurat tego dnia obchodził urodziny.
- Ale myśmy, panie trenerze, już kupili panu zegarek... - odpowiedziała chórem szatnia.
Stara piłkarska anegdota pasuje do okoliczności wizyty legionistów w Kielcach. Marek Papszun kończył tego dnia 52. lata. I przez godzinę mógł mieć nadzieję, że jednak zamiast (lub oprócz...) zegarka (a tak naprawdę – klubowej czapeczki, wręczonej mu przed obiektywami kamer przez przedstawicieli służb medialnych Legii) dostanie też trzy punkty.
Wszystko, co najlepsze dla jego drużyny, wydarzyło się jeszcze przed upływem dwóch kwadransów. - Myślę, że gdyby Ariel (Mosór – dop. aut.) był blisko, tego pojedynku by nie przegrał – mówił Jacek Zieliński. Wracał w tych słowach do chwili, w której stoper, po znokautowaniu piłką przez Wojciecha Urbańskiego i interwencji lekarza, musiał „odcierpieć” parę minut za linią boczną. To właśnie wtedy Kamil Piątkowski rzucił świetne podanie do Łukasza Zjawińskiego, a ten w drugim kolejnym meczu pokonał głową bramkarza rywali. - Zawsze w głowie mam to, że taką sytuację muszę skończyć – krótko i treściwie komentował całą akcję snajper Legii.
Był to... jedyny celny strzał Warszawian w całym spotkaniu! Otto Hindrich miał sporo pracy, kapitalnie sparował m.in. świetny strzał Kamila Jakubczyka w 13. minucie, ale przy „główce” Mariusza Stępińskiego po kornerze był bezradny. - Jako kapitan najbardziej cenię optymizm i postawę zespołu w trudnych chwilach – podkreślał snajper kielecki. A łatwo rzeczywiście nie było, bo Korona radzić sobie musiała nie tylko bez Tamara Svetlina sprzedanego do Francji, ale i kontuzjowanego Dawida Błanika.
Skończyło się polubownie, choć Kielczanie mieli jeszcze poprzeczkę i nie dostali rzutu karnego (wrócimy do tej sytuacji). A urodziny? Marek Papszun: - Prezentem jest dla mnie praca w Legii. Oczywiście chciałem ten dzień zakończyć zwycięstwem. Ostatecznie skończyliśmy go umiarkowanie miło...
Dariusz Leśnikowski
OCENA MECZU * *
Korona Kielce – Legia Warszawa 1:1 (0:1)
0:1 – Zjawiński, 28 min (głową, asysta Piątkowski), 1:1 – Stępiński, 70 min (głową, asysta Długosz)
KORONA: Dziekoński 5 – Mosór 5 (62. Davidović 3), Rubeżić 5, Sotiriou 5 – Długosz 6, Hellebrand 6, Jakubczyk 4 (72. Remacle niesklas.), Pięczek 4 – Gustafson 3 (85. Nono niesklas.), Fassbender 6 - Stępiński 5 (85. Bąk niesklas.). Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Mamla, Matuszewski, Ciszek, Smolarczyk, Zwoźny, Barczak.
LEGIA: Hindrich 6 – Piątkowski 5, Augustyniak 6, Deziel Jr 5 – Wszołek 4 (87. Reca niesklas.), Kapustka 5 (87. Arreiol niesklas.), Szymański 5, Vinagre 5 – W. Urbański 4 (67. Żewłakow 3) – Adamski 3, Zjawiński 6 (67. Rajović 3). Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Bienduga, Chodyna, Ševčík.
Sędziował Jarosław Przybył (Klubczork) - 5. Sędzia VAR Piotr Lasyk (Bytom). Widzów 14561. Czas gry – 99 min (48+51). Żółte kartki: Jakubczyk (60. faul) – Adamski (50. faul).
MÓWIĄ LICZBY
KORONA LEGIA
61 posiadanie piłki 39
14 strzały 8
3 strzały celne 1
6 rzuty rożne 0
1 spalone 1
16 faule 17
1 żółte kartki 1
