Anglicy nie widzieli

Po meczu żaden z podopiecznych Thomasa Tuchela nie potwierdził teorii o tym, że piłka przy pierwszym golu Jude'a Bellinghama dotknęła liny utrzymującej kamerę.

Jude Bellingham (z lewej) - amulet szczęścia angielskiej reprezentacji. Fot. PAP/EPA

Anglia wygrała z Norwegią 2:1 w oparach kontrowersji. Dotyczy ona przede wszystkim pierwszej bramki Jude’a Bellinghama, która była odpowiedzią na cudownego gola Andreasa Schjelderupa.

Wychwycono nienaturalny tor lotu piłki podczas jej wybicia z piątego metra przez Orjana Nylanda. Piłka według wielu odbiła się od liny utrzymującej kamerę, która wisi nad murawą, dzięki czemu spadła pod nogi Elliota Andersona, który napędził kontrę i po dwóch podaniach do siatki trafił gwiazdor Realu Madryt. Zauważyli to eksperci telewizyjni i członkowie norweskiego zespołu.

Jak na tę sytuację zareagowali Anglicy? – Przecież w piłce jest wbudowany chip, który pokazuje, czy zawodnik dotknął ją włosami – tak przecież było w meczu Chorwacji z Portugalią – powiedział Thomas Tuchel, selekcjoner reprezentacji Anglii. – Nie zauważyłem, żeby piłka dotknęła liny – stwierdził Bellingham. FIFA obroniła się wykresem, który otrzymała z chipu w piłce, ale to nie przekonuje Norwegów.

Stan jest natomiast taki, że gol Bellinghama odwrócił losy meczu. 23-latek doprowadził do wyrównania, a wynik 1:1 utrzymał się do 90 minuty. Rozpoczęła się dogrywka, Bellingham zdobył w niej kolejnego gola i to Anglia awansowała do półfinału. Pomocnik Królewskich stał się bohaterem, bo spotkanie nie było szczególnie dobre w wykonaniu Synów Albionu. – Na boisku było ciężko. Każdy z nas dał z siebie wszystko. Wszystkim moim kolegom z zespołu należą się słowa uznania – powiedział Jude Bellingham, który stanął poniekąd w kontrze do selekcjonera, który wcześniej stwierdził, że nie jest zadowolony z postawy zespołu.

Później Thomas Tuchel miał okazję do skomentowania słów swojego podopiecznego. – Nikt nie kwestionuje tego, że zawodnicy dali z siebie wszystko. Jestem wręcz pod wrażeniem ich zaangażowania, wysiłku, wiary w sukces. Moi zawodnicy potrafią pokonywać przeciwności losu, walczyć zaciekle. Za to trzeba ich pochwalić. Uważam jednak, że możemy zagrać lepiej. Uważam, że to nie był mecz na wysokim poziomie. Mój umysł podpowiada mi, że możemy, a nawet musimy grać lepiej – stwierdził niemiecki szkoleniowiec.

Zapewne to samo myślą sobie Argentyńczycy, którzy: w 1/16 finału dopiero w dogrywce pokonali Republikę Zielonego Przylądka 3:2; w ostatnich minutach spotkania z Egiptem wyszarpali zwycięstwo 3:2, choć przegrywali 0:2; zwyciężyli Szwajcarię 3:1 po dogrywce. Teraz oba te zespoły, które „mogą, a nawet muszą grać lepiej” spotkają się w półfinale.

Tym samym na własne oczy widzimy, że nie trzeba grać wybitnie, żeby dostać się do półfinału mistrzostw świata. Wystarczą jednostki, które gwarantują sukcesy. W przypadku Anglii są to Bellingham i Harry Kane. – Nie będziemy przepraszać za to, że ten duet gra dla naszej reprezentacji i decyduje o wynikach meczów. Obaj są znakomici i jest to imponujące, że znaleźli sposób, jak skutecznie ze sobą współpracować – podkreślił Tuchel.

Kacper Janoszka

OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Norwegia – Anglia 1:2 (1:1, 1:1)

1:0 – Schjelderup, 36 min, 1:1 – Bellingham, 45+2 min, 1:2 – Bellingham, 93 min

NORWEGIA: Nyland – Ryerson (60. Aursnes), Ajer, Heggem (91. Ostigard), Wolfe (90. Wolfe) – Odegaard, Berge, Berg – Sorloth (68. Bobb), Haaland (106. Larsen), Schjelderup (68. Nusa). Trener Stale SOLBAKKEN.

ANGLIA: Pickford – Konsa (89. Konsa), Stones, Guehi, O’Reilly (86. Spence) – Rice (46. Eze), Anderson – Madueke (46. Saka), Bellingham (111. Burn), Gordon (71. James) – Kane. Trener Thomas TUCHEL.

Sędziował Clement Turpin (Francja). Widzów 64478. Żółte kartki: Ajer.

Piłkarz meczu – Jude BELLINGHAM

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się