Alfabet przedfinałowy
Czy ten ogień znów będzie niezapomniany? Zestawienie finalistów pozwala żywić nieśmiałą nadzieję... Dla podtrzymania atmosfery garść fistaszków w porządku alfabetycznym, które można pochrupać przed niedzielną ucztą.
A - jak Argentyna. To będzie jej siódmy raz w finale. Bilans jest remisowy. Trzy raz wygrała (1978, 1986, 2022) i trzy przegrała (1930, 1990, 2014). Wyrównała w ten sposób osiągnięcie Brazylii. Samodzielnymi rekordzistami pod tym względem pozostają Niemcy - z 8 finałami;
A - jak Atletico Madryt. Klub ze stolicy Hiszpanii ma powód do satysfakcji. W kadrach obu finalistów znajduje się łącznie aż dziewięciu jego piłkarzy. Ostatni raz takie osiągnięcie zanotował Juventus w... 1934 roku;
A - jak analiza. Hiszpański sztab poświęcił ponad 10 godzin na analizę wyłącznie rzutów wolnych Messiego;
B - jak beton. Hiszpania to najlepiej broniący zespół w całej historii mistrzostw świata. W siedmiu dotychczasowych meczach stracili ledwie jedną bramkę, a współczynnik oczekiwanych bramek straconych wynosi tylko 0,3 na mecz;
B - jak bez bramek. Bez bramek? W takim meczu?! Nie ma mowy. Dotychczas w finałach mundiali przytrafiło się to tylko raz - w 1994 Brazylia ograła Włochy dopiero w karnych. Zresztą karne decydowały o tytule tylko trzy razy: także w 2006 i 2022;
C - jak ciżba. Na finale spodziewany jest rekord akredytowanych dziennikarzy z całego świata. Ma ich być ponad 2000;
D - jak drzewo. Okazuje się, że Hiszpania jest pierwszą reprezentacją w historii mistrzostw świata, która w składzie posiada dwóch zawodników o nazwiskach będących nazwami... drzew. Chodzi o Yeremiego Pino (sosna) oraz Daniego Olmo (wiąz). Argentyńscy komentatorzy żartują, że ma to przynieść Hiszpanom „szczęśliwy cień” w trakcie znojnego starcia z Albicelestes;
D - jak drożyzna. Finał to najdroższa impreza sportowa w historii pod względem cen na rynku wtórnym. Najtańszy bilet z drugiej ręki przed meczem o złoto kosztował 6943 dolarów;
D - jak Donald. Oczywistym było, że Trump pojawi się na finale, Karoline Leavitt, rzeczniczka Białego Domu, tylko potwierdziła spekulacje. Wczoraj uczestniczył w przyjęciu FIFA w Trump Tower. - Będziemy wspólnie z prezydentem oglądać finał i oczywiście wspólnie wręczymy trofeum zwycięzcy. Cały czas jesteśmy razem - powiedział Infantino;
E - jak Enzo Fernandez, prawdziwy dzik. Według FIFA Argentyńczyk wymusił u rywali aż 43 straty piłki, najwięcej w drużynie;
F - jak fenomen. Rodri, kapitan reprezentacji Hiszpanii, przebiegł na tym turnieju jak dotąd najdłuższy dystans ze wszystkich jego uczestników (aż 83802 metry), notując przy tym kosmiczną celność podań (93 procent, czyli 648 zagrań);
F - jak faul. Argentyńczycy są drużyną, która, jak dotąd, popełniła najwięcej fauli w trakcie tego turnieju - aż 88;
G - jak gadka. To dopiero drugi w dziejach finał, w którym jego uczestnicy mówią tym samym językiem. Pierwszy raz miało to miejsce w 1930 roku, gdy Argentyna zmierzyła się w Montevideo z Urugwajem;
H - jak Hiszpania. To będzie jej drugi raz w finale. Na razie ma stuprocentową skuteczność. Wygrała mundial w 2010 roku w RPA;
H - jak hat trick. Czy ktoś mógłby pokusić się o taki wyczyn w finale? Hmm... Widzimy takich gości. Dotychczas natomiast udało się to jedynie Geoffowi Hurstowi w 1966 roku i Kylianowi Mbappe w 2022;
Heloł! To zmowu my! Do zobaczenia na finale! Fot. ANP/SIPA USA/PressFocus
I - jak „i co dalej”. Nazwy zwycięzców są grawerowane na spodzie pucharu. Miejsce na napisy skończy się w 2038 roku;
J - jak jedenastominutowe show w przerwie. Grzejecie nań motory? Z jego powodu pauza potrwa jakieś pół godzimy.
K - jak król. Filip VI z dynastii Burbonów oficjalnie zapowiedział obecność na finale. Półfinał oglądał w pałacu z żoną i dwiema córkami. Zaraz po meczu z Francją rozemocjonowany zadzwonił do selekcjonera Luisa de la Fuente, by przekazać gratulacje drużynie;
K - jak kąpiel. Cały świat obiegło zdjęcie z 2007 roku, na którym młody Leo Messi kąpie kilkumiesięczne niemowlę Lamine Yamala. Zagraniczne, lubiące emfazę media opisując więc ten pojedynek jako „najbardziej poetyckie starcie pokoleń w historii sportu”. Rodzina Yamala wygrała tamtą sesję z Messim w charytatywnej loterii zorganizowaną przez Barcelonę.
L - jak lepiej. „Lepiej mądrze spacerować niż głupio biegać”... Jak donosi „New York Times” 39-letni Messi 64 procent czasu spędzonego na boisku spacerował. To najwyższy wskaźnik dla graczy z pola podczas amerykańskiego mundialu (dla porównania: Mbappe czy Haaland chodzą przez około 45 procent);
M - jak Messi. Jego rolę w drużynie wykazuje choćby ta jedna statystyka: kapitan miał wpływ na wynik (gol lub asysta) w każdym z siedmiu poprzednich meczów Argentyny na tym turnieju;
M - jak mufa. Argentyńscy kibice uznają - to, przyznacie, świetne założenie - za zły omen obecność polityków na stadionach. To osoby, które przynoszą pecha. Javier Milei, prezydent Argentyny ogłosił, że nie przyjeżdża na finał i obejrzy mecz w swej przynoszącej szczęście skórzanej kurtce przed telewizorem;
N - jak nokaut. Obie drużyny ostatni raz grały ze sobą w towarzyskim meczu w marcu 2018 roku - Hiszpania wygrała wtedy aż 6:1;
N - jak niepokonani. Obaj finaliści w poprzednich meczach tych mistrzostw nie zanotowali porażki - w przeciwieństwie do turniejów, gdy poprzednio zostawali mistrzami: Argentyna cztery lata temu rozpoczęła mundial od przegranej z Arabią Saudyjską, a Hiszpania na start mistrzostw w 2010 przegrała przy dźwiękach wuwuzel ze Szwajcarią;
N - jak najstarszy. Dotychczas najstarszym piłkarzem, który strzelił bramkę w finale, był Szwed Nils Liedholm. W 1958 roku wbił gola Brazylii, mając 35 lat i 264 dni. Jest szansa na poprawienie tego rezultatu...
O - jak obrona. Argentyna jako trzeci zespół w historii staje przed szansą obrony tytułu mistrza świata. Poprzednimi razami - Włochom w 1938 roku i Brazylii w 1962 roku - to się udało;
P - jak pierwszy raz. Nigdy dotąd nie zdarzyło się, żeby w finale mistrzostw świata mierzyli się aktualny mistrz Europy i aktualny mistrz Ameryki Południowej;
P - jak pionierzy. Hiszpanie to pierwsza europejska reprezentacja, który wygrała mundial poza Europą; w Afryce w 2010. Teraz może być pierwszą europejską drużyną, która wygra w Ameryce Północnej (w 2014 Niemcy wygrali w Ameryce Południowej);
R - rekord. Jak donosi „Marca” - Hiszpania, wygrywając w półfinale z Francją, wyrównała absolutny rekord świata należący do Włoch: rozegrała aż 37 meczów bez porażki (nie wliczając rzutów karnych). Zwycięski finał Furię Roję może uczynić samodzielnymi rekordzistami;
S - jak strzały z daleka. Są wielką siłą Argentyny. Albicelestes zdobyli na tym mundialu już pięć goli strzałami zza pola karnego - najwięcej ze wszystkich finalistów. Ostatnim takim strzałem było uderzeniem Enzo Fernandeza w meczu z Anglią.
T - jak talizman. To niesamowite. Hiszpania nigdy nie przegrała, gdy Fabian Ruiz był na boisku. W tym kontekście osłupienie budzi fakt, że finał przeciw Argentynie może być dla niego 50. występem w reprezentacji.
T - jak trzy lata. O tyle młodsza jest reprezentacja Hiszpanii (średnia wieku 26,7) od Argentyny (29,1). Messi zawyża statystykę, ale nad La Platą nikomu to nie przeszkadza.
U - jak „uważaj pod sam koniec”. Argentyna w meczach fazy pucharowej aż 9 z 11 goli zdobyła po 75 minucie spotkania.
W - jak wartość rynkowa. Gdyby grały pieniądze, mistrzem zostałaby Hiszpania. Według platformy Football Benchmark wartość rynkowa kadry Hiszpanii wynosi obecnie 1,47 mld euro i jest aż o 80 procent wyższa od składu Argentyny wycenianego na 818 mln euro. Najdroższym piłkarzem na świecie jest Lamine Yamal (292,2 mln euro!);
V - jak Vamos! Argentyński futbol słynie z kultury fanatycznego dopingu, zwanej aguante (wytrwałość, niezłomne wsparcie). Okrzyk vamos! - idealnie wpisuje się w tę mentalność. Zagościł oczywiście w wielu przyśpiewkach, choćby słynnym „Vamos, vamos Argentina”;
Y - jak yerba mate. Piłkarze Argentyny tradycyjnie piją ją przed wyjściem na rozgrzewkę. To przesąd i tradycja.
Ż - jak żodyn. Żadnego z piłkarzy obu finalistów nie było jeszcze na świecie, gdy obie drużyny jedyny jak dotąd raz spotkały się w finałach mistrzostw świata. Było to w rozgrywkach grupowych na turnieju w Anglii w 1966 , Albicelestes wygrali 2:1. Gole zdobyli: dla Argentyńczyków fenomenalny strzelec Luis Artime, a dla Hiszpanów - Pirri, dla którego był to debiut w reprezentacji. U tych drugich w ataku grali m.in. Luis Suarez i Francisco Gento.
