Aby kibice rozumieli...

„Jeszcze siedem, jeszcze siedem..." - zaczęli ironicznie skandować niektórzy gliwiccy kibice, kiedy ich zawodnicy stracili czwartą bramkę z Wieczystą. Trener prosi o pomoc i wyrozumiałość.

Kibice Piasta nie mają ostatnio wielkich powodów do satysfakcji. Fot. Norbert Barczyk/ PressFocus

PIAST GLIWICE

Tradycyjnie po każdej strzelonej przez Gliwiczan bramce, spiker Piasta woła „jeszcze siedem", co z żarliwością podejmują trybuny. Tym razem „jeszcze siedem" było jednak wyrazem rozpaczy w rozpaczliwym momencie, choć mecz przecież się nie skończył. I choć w 99 procentach spotkań przegrywający w stosunku 0:4 nie ma już szans na remis, to w tym akurat przypadku doszło do zdumiewającego zmartwychwstania Piasta. Zmartwychwstania jednak bez happy endu... Czy była szansa, żeby happy end - czyli udana pogoń - też się ucieleśnił?

Gwizdy nie pomagają

Pierwsze gwizdy niezadowolonych kibiców rozległy się jeszcze przed przerwą, ale nikt się nie spodziewał, że po wznowieniu dopadnie Gliwiczan prawdziwy armagedon. Nie tak miało to wyglądać... „Co wy robicie?! Macie walczyć, zap....ć, a jak nie, to wyp....ć" - skandowała trybuna za bramką, na której siedzą najbardziej zagorzali fani Piasta, gdy ten tracił trzeciego, a potem czwartego gola. Po meczu, przyznać trzeba, że podziękowali piłkarzom za sportową postawę, gdy ci do nich podeszli, ale w trakcie meczu piłkarze Piasta - trzeba to dobitnie przyznać - mogli odczuć brak wsparcia.

Podczas pomeczowej konferencji prasowej trener Daniel Myśliwiec zwrócił się do publiczności, a momentami mówił do niej wprost. - Chciałbym, żeby szczególnie nasi kibice, których bardzo szanujemy, którzy bardzo pomagali nam w trudnych momentach, rozumieli co się dzieje. To, jak dobra energia wracała do mnie, do nas, do drużyny napędzała nas do tego, żebyśmy mogli cieszyć się z osiągnięcia celu, jakim jest utrzymanie w ekstraklasie. My chcemy zrobić wszystko, żeby ten sezon był lepszy niż poprzedni, ale w dalszym ciągu bardzo ważne jest spokojne utrzymanie w lidze - podkreślał gliwicki trener.

Nie unikał odpowiedzialności, podkreślał, że kibic może pomóc, ale i... ciągnąć w dół. - Prosiłbym mieć pretensje do mnie, a w momencie, kiedy drużyna próbuje się podnieść po bramce, której oczywiście nie chciała stracić w okolicznościach rzeczywiście wcale nie kunsztownych - potrzebuje waszego wsparcia, tak jak robiliście to wcześniej - apelował. - Gwizdy na mojego piłkarza i pretensje w momencie, gdy zmarnuje sytuację, a proszę mi wierzyć, bardzo chciałby ją wykorzystać - nie pomagają. Mamy oczywiście ogromny szacunek do naszych kibiców i podkreślę to jeszcze raz: to, jak pomagaliście w tamtym sezonie, potrzebne nam jest również w tym. Nawet jeżeli nie idzie, tym bardziej potrzebujemy dopingu! Jeżeli stworzymy sytuację, a ją zepsujemy, to prosiłbym o wsparcie dla piłkarzy. To im na pewno pomoże - apelował szkoleniowiec.

Mogło przydarzyć się wcześniej

Trener Myśliwiec zauważył delikatnie, że gdyby jego piłkarze mieli wsparcie w trakcie meczu z Wieczystą, zwłaszcza gdy tracili kolejne bramki, to ten spektakularny moment, który przydarzył się w końcówce, „być może złapaliby wcześniej". Coś w tym jest... - Mówię „być może", bo to oczywiście jest kwestia merytoryczna, taktyczna i fizyczna. To już jest coś, za co ja w stu procentach jestem odpowiedzialny. Nad tym będziemy pracować, rozmawiać i eliminować wszelkie takie błędy. Ta drużyna będzie robić wszystko, żeby wygrywać mecze, a nawet jeżeli jej nie idzie, to tym bardziej będziemy doceniać wsparcie w trudnych momentach. Po to, żeby trudnej sytuacji z poprzedniego sezonu nie powtórzyć. Chciałbym, żeby tamten sezon został już za nami, a teraz piszmy nową historię. Cały czas na pozytywnym przekazie i emocjach, bo... to nam pomoże - mówił. Trudno nie przyznać mu racji.

Paweł Czado

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się