A niech mówią na mnie beksa...
Nawet w najtrudniejszych sytuacjach reprezentacja Argentyny potrafi zdziałać cuda i wygrać.
Tym razem łez w oczach Lionela Scaloniego nie było... Fot. Chen Yichen/Xinhua/PressFocus
Po tym, co zaprezentowała reprezentacja Argentyny w niedawnym meczu z Egiptem, Szwajcarzy z pewnością mają sporo myśli w głowie. Dowiedzieli się, że zespół Lionela Scaloniego stać na wiele, że nawet jeśli wszyscy już postawili na nim krzyżyk, on odradza się i odwraca losy przegranego meczu. Niezależnie od kontrowersji, Albicelestes pokazali siłę. Są potęgą. Wiedzą, jak grać na mundialu. Wiedzą, że gdy podadzą piłkę do Leo Messiego, ten jest w stanie wyczarować coś z niczego. – Pomimo niekorzystnego wyniku cały czas czułem, że mamy mecz pod kontrolą. Zespół grał dobrze – powiedział Scaloni, który bardzo emocjonalnie zareagował na bramkę na 3:2. – Czasem pojawiają się łzy. Po meczu z Egiptem też pojawiły się w szatni. Zawodnicy nazywają mnie beksą, ale nie przeszkadza mi to. Po to zostałem trenerem, żeby przeżywać takie chwile, żeby czuć taką adrenalinę – dodał.
Cel – czyste konto
Leo Messi też zauważył, że w meczu z Egiptem nie było niczego specjalnego. – Wiele przeszliśmy, cierpieliśmy, ale to są mistrzostwa świata i każdy mecz tak wygląda. Nasz zespół jednak nigdy nie wymięka i walczy o zwycięstwo do ostatnich chwil! – podkreślił zawodnik Interu Miami. Tym samym trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym Szwajcaria pokonuje Argentynę w nocy z soboty na niedzielę. Wydaje się to niemożliwe, tym bardziej że podopieczni Murata Yakina męczyli się w 1/8 finału przeciwko Kolumbii i wygrali dopiero w rzutach karnych…
I to właściwie jest jedyna przewaga Helwetów nad Argentyńczykami. Jeśli przez 120 minut uda im się utrzymać czyste konto, doprowadzając do rzutów karnych, wówczas będą mogli wykazać się mentalną siłą. W starciu z Kolumbijczykami byli bezwzględni, doświadczyli już stresu związanego ze strzelaniem z 11. metra, więc jest to pewien handicap. Natomiast do rzutów karnych jeszcze trzeba doprowadzić, a przecież bardzo trudno będzie zatrzymać Messiego i jego bandę.
Messiego już poznali
O tym Szwajcarzy doskonale wiedzą, ponieważ z Argentyną spotkali się w 1/8 finału mistrzostw w Brazylii w 2014 roku i przegrali z nią 0:1. Dobrze to spotkanie pamiętają Granit Xhaka i Ricardo Rodriguez, którzy wzięli w nim udział. Spośród Argentyńczyków, którzy 12 lat temu grali z Helwetami, na placu boju do tej pory pozostał jedynie Messi. – To wielki przywilej móc grać w piłkę w jego erze. 12 lat temu graliśmy przeciwko niemu i przegraliśmy. Doskonale wiemy, jakie ma zdolności, ale wiemy też, jak silna jest cała argentyńska drużyna – stwierdził Xhaka.
– To fantastyczny zespół, z silnymi zawodnikami i dobrym trenerem. Wiemy, jak gra. Wiemy też, że mają najlepszego zawodnika na świecie – potwierdził słowa pomocnika Rodriguez. Szwajcarzy mają nadzieję, że do czasu meczu w pełni sił będzie 20-letni Johan Manzambi, którego zabrakło podczas rywalizacji z Kolumbią z powodu urazu kolana. Jest on gwarancją kreatywności, której zdecydowanie brakowało w 1/8 finału.
Kacper Janoszka
NIE PRZEGAP!niedziela, 3.00 – TVP 1, TVP Sport
