100-latek dalej się rozwija?
PARAGRAFY I SPORT - felieton Robert Kiłdanowicz
Start nowego sezonu piłkarskiego, również tego anno domini 2026/27, to zawsze jedna wielka niewiadoma. Co więcej każdy z obserwatorów ma różne co do niego oczekiwania i swoje wymagania. Dlatego w dzisiejszym felietonie chciałbym życzyć nam oglądającym piłkarską rywalizację i całej społeczności kibicowskiej nie tylko jak najlepszych wyników polskich drużyn w rywalizacji europejskiej, bo przecież w istocie sprawy to one decydują o randze i poziomie naszego futbolu, lecz trwałego trendu wzrostowego i szybkiego doszusowania polskiej piłki nożnej do miejsca adekwatnego do naszej pozycji ekonomicznej w EU (szóstego).
To po pierwsze oznacza wprost, że nie możemy „dostać lania” w pucharach europejskich w aktualnym sezonie, a po drugie oznacza realne i rzeczywiste inwestowanie w naszą młodzież, naszych polskich wychowanków. Już słyszę te zarzuty, że co ja tam znowu wymyślam za herezje; albo, że szukam „dziury w całym”, przecież jesteśmy na 12. miejscu w klasyfikacji UEFA. Uważam, że w kontekście naszego potencjału tylko na 12. miejscu. No właśnie w tym tkwi ambaras- parafrazując Boya-Żeleńskiego, że paradoksalnie trudniej będzie obronić tę pozycję w rankingu europejskiej konfederacji polskiemu futbolowi niż ją poprawić przy obecnych zastosowanych mechanizmach zarządzania nią przez Ekstraklasę SA i/lub PZPN.
Przede wszystkim należy poprawić wskaźnik ekonomicznego zarządzania klubami jako podmiotami komercyjnymi, czyli koszt-efekt. Albowiem nie może być taka sytuacja, że gros z klubów ekstraklasy ma ujemny wskaźnik kapitału własnego w swoich spółkach (11 na 18 klubów według ostatniego, dostępnego raportu UEFA). To bardzo niepokojące zjawisko, mówiące nam w uproszczeniu, że polska piłka ekstraklasowa żyje ponad stan, tzn. więcej przejada środków niż zarabia. Dokapitalizowanie tychże spółek najczęściej obciąża właścicieli klubów, pół biedy jeśli są one w rękach prywatnych, bo wtedy tzw. przepalanie pieniędzy następuje na ryzyko prywatnej firmy. Większy problem jest wtedy, gdy te przepalanie środków następuje w klubach, gdzie właścicielem jest samorząd albo skarb państwa. Niezrozumiała jest dla mnie okoliczność, że ktoś może bez żadnego oporu wydawać publiczne środki i nie być później z tego rozliczany (oczywista niegospodarność).
A te fikcyjne umowy promocyjne, którymi samorządy dotują niewydolne pod względem zarządzania kluby (spółki kapitałowe) jest ewidentnym marnotrawieniem publicznych środków, bo jakąż to promocję miasta/gminy mają zapewnić w Polsce kluby? Właściwie jest odwrotnie, to miasta/gminy zapewniają promocję takim klubom. A faktyczna kapitalizacja polskich klubów ekstraklasy, ich dofinansowanie (budżetowanie) w sezonie jest na 6-8 miejscu w Europie, to oznacza bardzo wysokie finansowanie polskiego futbolu zwłaszcza w kontekście zajmowanej przez nas pozycji w UEFA, tj. 12., którym polskie środowisko piłkarskie jest zachwycone. A jest to pozycja zupełnie nieadekwatna do poziomu finansowania rodzimego futbolu. Dopiero osiągnięty wynik sportowy w Europie stanowić może zaspokojenie ambicji właścicieli klubów i może usprawiedliwiać łożenie na futbol tak wielkich środków w skali Europy. Właśnie wspinanie się w klasyfikacji UEFA proporcjonalnie do ilości wyłożonych na nie środków, zwłaszcza ze środków publicznych to obligatoryjny obowiązek polskich klubów.
Drugim istotnym trwałym elementem tożsamości polskich klubów, w co najmniej średnim okresie (3 do 5 lat), powinno być stawianie na swoich, polskich wychowanków. Tego nam ewidentnie brakuje. W tym zakresie pomocnym będzie statystyczny wymiar struktury finansowania i inwestowania w młodych graczy przez Ekstraklasę SA. Regulator rozgrywek piłkarskich w Polsce opublikował finansowanie klubów ekstraklasy za poprzedni sezon. Statystyki są smutne, wręcz porażające. Młodzieżowe piłkarstwo w ramach ekstraklasy jest promowane kwotą 2,5 procenta ogólnej kwoty wydatkowanej na rzecz klubów. Z kwoty 301 mln tylko 7,3 mln złotych jest dedykowane jako bonus przekazywany klubom w tym obszarze. To następny poważny argument przekonujący, że środki finansowe są przepalane, bo większość tej kwoty jest wydatkowana na zaawansowanych wiekowo przeciętnych jakościowo cudzoziemców. Naprawdę, racjonalnym i perspektywicznym dofinansowaniem przez Ekstraklasę SA łącznie z polską federacją piłkarską, np. w ramach procesu licencyjnego byłoby narzucenie rygorów dofinansowania polskiej młodzieży w wysokości co najmniej 10 procent grantów otrzymywanych
z Ekstraklasy, tj. ok. 30 mln złotych. Wtedy można oczekiwać, że zastępy polskich 18-21 latków, młodzieżowców zasilą polski futbol i nawet jeśli kondycja finansowa polskich klubów będzie miała zerowe wskaźniki lub deficytowe, to perspektywy będą rozwojowe.
Takie elementy strategicznego zarządzania są niezbędne, aby myśleć odpowiedzialnie o polskim futbolu i powinno być to opcją standardową dla PZPN-u i Ekstraklasy SA, a w zamian panuje niestety bezradność decyzyjno-wykonawcza. A nie są to bynajmniej jakieś wyjątkowe, ekstra wymagania. Ponadto praktyka potwierdza słuszność inwestycji w polską młodzież futbolową. Największymi beneficjentami dofinansowania młodych piłkarzy są topowe polskie kluby, co tylko potwierdza właściwość podjętej strategii. Najwyższe wartości dokapitalizowania młodzieży w polskich klubach są, w kolejności zajętego najwyższego miejsca, w Lechu Poznań, Zagłębiu Lubin i Jagiellonii Białystok. I nie chodzi mi tylko o wielkość i rozmach działania akademii piłkarskich, a wprowadzanie tej młodzieży do drużyn seniorów, co w konsekwencji przekłada się na osiągnięty przez nie wynik sportowy. Pozostałą resztę stawki oddziela od tej czołowej trójki przepaść, wspierają oni swoją młodzież iluzorycznie, a - niestety - śląskie drużyny (Górnik, GieKSa, Piast) wypadają na tym tle bardzo blado. I tylko jedna okoliczność może zmienić, czy osłodzić taką ocenę - może nią być tylko godziwy wynik sportowy w europejskich pucharach, co nawet po pierwszych meczach
w Europie może się jeszcze w przypadku Górnika i GieKSy wydarzyć, lecz na taki przebieg wydarzeń musimy jeszcze trochę poczekać.
Lech Poznań słynie z inwestowania w piłkarską młodzież i ma tego efekty. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus.pl
