10 naj amerykańskiego mundialu
Turniej za Oceanem wkracza w decydującą fazę, przed nami już tylko osiem z zaplanowanych 104 gier. Pora na pierwsze podsumowania.
Środa była pierwszym dniem wolnym od piłki w XXIII MŚ, które rozpoczęły się dokładnie cztery tygodnie temu, bo 11 czerwca meczem Meksyk – RPA na monumentalnym Estadio Azteca. Teraz przed nami już tylko cztery ćwierćfinałowe gry, a w przyszłym tygodniu - boje o miejsca i medale. Jaki to jest mundial? Oto dziesięć NAJ zza Atlantyku!
NA PLUS
NAJwięcej bramek
Padła już rekordowa liczba 280 goli! Oczywiście to efekt tego, że po raz pierwszy gra w turnieju aż 48 reprezentacji, ale też trzeba podkreślić, że liczba bramek na spotkanie oscyluje w granicach trzech na spotkanie. Na razie to 2,92. Gdyby udało się przebić 3,00, byłby to pierwszy taki wynik mistrzostwach świata w futbolu czy - pardon, tutaj za Oceanem soccera - od… 1958 roku, kiedy na MŚ debiutował 17-letni król futbolu Pele, trzykrotny mistrz świata. Wynik bramkowy i średnia na spotkanie są imponujące. To trend w światowej piłce, gra do przodu, gra na „tak”, żeby strzelać jak najwięcej.
NAJwyższy poziom
Nieprawdopodobna jest rywalizacja o tytuł króla strzelców 23. mistrzostw świata! W stawce sami znakomici gracze. Już 8 trafień ma Lionel Messi, o jedno mniej - Kylian Mbappe i Erling Halland. Pół tuzina bramek ma Harry Kane. W pomocy nie wiadomo kto jest lepszy, czy znakomity na amerykańskim turnieju Jude Bellingham czy może jednak Michael Olise (już pięć asyst, goni Raymonda Kopaczewskiego z MŚ 1958, który miał ich osiem). Tyły? Świetni bramkarze: niewpuszczający w ogóle futbolówki do siatki Unai Simon, znakomity w meczu z Brazylią Orjan Nyland, 40-letni Vozinha. Obrońcy to grający jak boiskowy wyjadacz (a przecież ledwie 19-letni) Pau Cubarsi, francuska para stoperów Dayot Upamecano – William Saliba czy kapitan Marokańczyków, Achraf Hakimi.
Dwie wielkie gwiazdy mundialu w Ameryce, Kylian Mbappe (nr 10) i Erling Haaland. Strzelają aż miło! Fot. IMAGO/Pressfocus.pl
NAJwięcej pogromów
To się wcześniej nie zdarzało, teraz tak - chodzi o wygrane różnicą co najmniej czterech bramek. Na poprzednich MŚ były średnio po trzy takie gry. Teraz? Teraz w fazie grupowej było ich aż 9! Niektóre szokujące, jak wygrana Holandii ze Szwecją 5:1 czy współgospodarza mistrzostw, Kanady, z mistrzem Azji, Katarem 6:0. Rekordowe siedem bramek Niemcy strzelili w meczu z Curacao (7:1), ale - jak pokazały późniejsze wydarzenia - poza krótkotrwałą satysfakcją niewiele to naszym zachodnim sąsiadom dało.
NAJwiększa frekwencja
Turniej toczy się już teraz wyłącznie w Stanach Zjednoczonych. W Meksyku i Kanadzie rozegrano po 13 ze 104 zaplanowanych spotkań. Na razie jest znakomita frekwencja, bo ponad 65 tys. na spotkanie. Padnie rekord z 1994 z pierwszego amerykańskiego mundialu, gdzie średnia była niewiele mniejsza - 64 tys. Wyniki „nabija” granie na MetLife Stadium i na Estadio Azteca, gdzie za każdym razem jest komplet przekraczający 80 tysięcy!
NAJwiększe stadiony
Mecze są rozgrywane na potężnych i wspaniałych obiektach służących klubom z NFL, bo - jak mówi mi w Nowym Jorku Bartek Kacperski - Amerykanie na punkcie amerykańskiego futbolu mają bzika. Byłem na czterech stadionach, na tym w Filadelfii gra Philadelphia Eagles, na tym w Nowym Jorku słynni „Giganci”, w Bostonie New England Patriots, a w Atlancie na wspaniałym obiekcie Mercedesa - Atlanta Falcons. Robią niesamowite wrażenie!
NAJlepsze widowiska
- Amerykanie kochają show, kochają showmanów – mówi Tomasz Moczerniuk, polonijny dziennikarz, w Stanach od 1994 roku, z którym jeżdżę od stadionu do stadionu. Widowisko musi więc być jak się patrzy, tym bardziej, że ludzie za bilety płacą po tysiąc dolarów i więcej! Hymn na środku boiska, gdzie stoją wszyscy zawodnicy obu kadr, muzyka i nagłośnienie takie, że - szczególnie na głównej arenie MetLife Stadium w Nowym Jorku/New Jersey - bębenki pękają! I tylko te cholerne przerwy na nawodnienie, by zadowolić reklamodawców, co wścieka - nie tylko tutaj - kibiców. Kiedy drużyny schodzą na „hydration break”, zawsze są gwizdy.
NAJwiększe niespodzianki
Było ich kilka, a o większość postarały się reprezentacje z Afryki: 9 na 10 jej przedstawicieli w turnieju awansowało do fazy pucharowej. Cabo Verde czyli półmilionowe Wyspy Zielonego Przylądka, to synonim sensacji. W grupie wyeliminowali m.in. dwukrotnego wicemistrza świata Urugwaj, remisując na dzień dobry z mistrzem Europy Hiszpanią, a potem w 1/16 finału napędzili strachu Argentynie, przegrywając dopiero po dogrywce. 40-letni bramkarz Vozinha miał przed turniejem 50 tys. obserwujących na Instagramie, teraz to 25 milionów followersów z całego świata. To jeden z największych wygranych amerykańskiego mundialu, jak Roger Milla w 1994 roku, który bramki na turnieju w USA strzelał w wieku… 42 lat.
NAJwyższe premie
FIFA podwoiła premie dla drużyn startujących w MŚ. Za amerykański mundial do podziału jest aż 871 mln dolarów (w przeliczeniu - 3,2 miliarda złotych). Za sam awans każdy z 48 uczestników dostał 10 mln $ + 1,5 mln baksów na przygotowania. Awans do 1/16 finału to kolejne 11 milionów amerykańskiej waluty, do 1/8 finału – 15 mln, do ćwierćfinału – 19 mln, a za konkretne miejsce od pierwszego do czwartego odpowiednio: 50, 33, 29 i 27 mln. Olbrzymie sumy.
NA MINUS
NAJwiększa drożyzna
O cenach biletów już było - kosztują od 500 dolarów wzwyż. Na mecze Meksyku w fazie grupowej wejściówki szły nawet po 2 tysiące dla zdesperowanych kibiców. Transport? Przykładowo NJ Transit na stadion MetLife w East Rutherford, który normalnie kosztuje kilkanaście dolarów, teraz wart jest prawie sto! Hot dog na stadionie? W przeliczeniu - 50 złotych. Piwo? 17 dolarów, czyli 65 złotych. Pamiątkowa oryginalna koszulka z oficjalnego „FIFA Store” - 400-500 złotych…
NAJdalsze podróże
Choć dystanse między mundialowymi arenami były ogromne już przed ośmiu laty w Rosji, to wtedy jednak wszystko odbywało się w jednym kraju. Teraz - aż w trzech. Raz poleciałem samolotem na mecz do Atlanty w stanie Georgia. To 2100 km z Nowego Jorku w jedną stronę - prawie tyle, co z Katowic do Barcelony, a to przecież wciąż tylko wschodnie wybrzeże... O wyjeździe do Los Angeles czy Seattle nie ma co mówić. Logistycznie trudny mundial i dla kibiców, i dla dziennikarzy, nie mówiąc już o samych zainteresowanych.
Michał Zichlarz, Nowy Jork
Mecz to widowisko, tak jest na amerykańskim mundialu. Tutaj stadion w Filadelfii przed meczem Brazylii. Fot. Michał Zichlarz
Stadion w Bostonie (de facto w Foxborough, oddalonym od stolicy staniu Massachusetts o 30 mil). Robi wrażenie! Fot. Michał Zichlarz
Odległości na amerykańskim mundialu to problem. Raz leciałem z Nowego Jorku z lotniska La Guardia do Atlanty i wiem, o czym mówię. Fot. własne
