07 zgłoś się!
Zabawili się mistrzowie Polski i wybili FC Thun plany awansu do Ligi Europy!
Sayyadmanesh tylko raz wyskoczył z radości. Kibice na trybunach – siedem razy! Fot. Paweł Jaskółka / Press Focus
Bezlitośnie wypunktowani
Irańczyk w 20 min dostał dobre prostopadłe podanie i z zimną krwią skończył sytuację. Był to drugi gol dla Kolejorza, bo pierwszego kilka minut wcześniej zdobył Patrik Walemark, który wykorzystał błąd obrońcy i strzelił po ziemi w kierunku dalszego słupka.
Piłkarze Lecha nakręcali się wraz z upływającym czasem. Napędzały ich także trybuny, które głośno reagowały na każde dobre zagranie. Efekt? Kolejne trzy gole – drugi skalp Walemarka, a także trafienia Mateusza Skrzypczaka i Radosława Murawskiego. Mistrzowie Szwajcarii wyglądali jak juniorzy i zostawiali mnóstwo miejsca gospodarzom. Trener Gian-Luca Privitelli mógł się denerwować i oczekiwać reakcji, ale… jej nie było.
Po pierwszej połowie martwić mogła jedna rzecz – przedwczesne zejście Walemarka. Oby to nie było nic groźnego, bo 24-latek pokazał, jak potrafi być groźny pod bramką rywali.
Historyczne zwycięstwo
W drugiej części obraz gry się nie zmienił, ale Lechici strzelili „tylko” dwa gole. Danielowi Hakansowi pomógł rykoszet przy strzale, który zmylił bramkarza, a Robert Gumny przelobował Niklasa Steffena po genialnym podaniu Michała Gurgula. Goście raz zdołali się odgryźć, ale niedoszły strzelec gola był na minimalnym spalonym.
Kolejorz po raz drugi w historii wpakował rywalom siedem bramek. Wcześniej miało to miejsce ponad rok temu w meczu z Breidablikiem (7:1). W czwartek jednak mistrzowie Polski nie stracili żadnej bramki, więc przy Bułgarskiej świętowano najwyższe zwycięstwo w europejskich pucharach!
Trzy bramki przewagi z Aarhus okazały się niewystarczające i nauczyły pokory… Siedem goli? Nie można dać się zwariować… Kolejorz na pewno jest w fazie ligowej Ligi Europy. Blamaż z Duńczykami wciąż boli, ale plama na honorze została – chociaż w jakimś stopniu – zmazana.
Miłosz Cebo
IV runda eliminacji LE
◼ Lech Poznań – FC Thun 7:0 (5:0)
1:0 – Walemark, 10 min, 2:0 – Sayyadmanesh, 20 min, 3:0 – Walemark, 25 min, 4:0 – Skrzypczak, 31 min, 5:0 – Murawski, 45 min, 6:0 – Hakans, 48 min, 7:0 – Gumny, 79 min
LECH: Lis – Pereira, Skrzypczak, Mońka, Gurgul – Kozubal (83. Delikat), Murawski – Walemark (37. Hakans), Rodriguez (64. Gumny), Palma (64. Berggren) – Sayyadmanesh (83. Szymczak). Trener Niels FREDERIKSEN.
THUN: Steffen – Fehr, Bamert, Burki, Heule (46. Strannegard) – Reichmuth (56. Burgy), Roth, Zoukit (46. Saiz), Matoshi – Gutbub (45+1. Dursun), Labeau (82. Dahler). Trener Gian-Luca PRIVITELLI.
Sędziował Sebastian Gishamer (Austria). Widzów 22 241. Żółte kartki: Murawski – Reichmuth, Strannegard.
Rewanż – 27 sierpnia (czwartek) o 20 w Szwajcarii.
